Stwórz sobie życie, czyli między magią i technologią

Stwórz sobie życie, czyli między magią i technologią

Roboty, cyborgi, sztuczna inteligencja… Wszystko to nie jest wynalazkiem XX wieku. Te żyjące i myślące twory pojawiały się już w wyobraźni starożytnych

Samo słowo „robot” w starożytności oczywiście jeszcze nie istniało. Wymyślili je bracia Karel i Jospeph Čapkowie – z których pierwszy był jednym z największych wizjonerów XX wieku, autorem dzieł tak wielkich jak „Inwazja jaszczurów” czy „Fabryka absolutu”. Słowo „robot” zostało przez niego użyte po raz pierwszy w 1921 roku w dramacie R.U.R. (Rossumovi Univerzální Roboti) i pierwotnie oznaczało sztucznie wyhodowanych do ciężkiej pracy ludzi. Kilkanaście lat później upowszechnił je Isaak Asimov, który sformułował jednocześnie trzy podstawowe prawa robotyki i stąd już roboty weszły na stałe zarówno do kanonu literatury science fiction, jak i do głów współczesnych inżynierów całego świata. Ale Čapkowie nie byli bynajmniej autorami samej idei robota, Byli nimi anonimowi autorzy starożytnych opowieści, które później przeszły do wielu klasycznych mitologii.

Ich historia sięga zapewne ok. 12 tysięcy lat p.n.e. – od tej daty bowiem archeolodzy datują pierwsze ludzkie wyroby metalowe. Można więc założyć, że od tego też momentu można mówić o istnieniu zawodu kowala – jednego z najważniejszych w całej kulturze człowieka. Obróbkę metalu postrzegano przez całe tysiąclecia jako zjawisko magiczne, a człowiek, który potrafił okiełznać żywioły ognia i metalu stawał się postacią istniejącą w dwóch wymiarach – ludzkim i boskim – jednocześnie. „Kowal i szaman z jednego pochodzą gniazda” – głosiło prastare powiedzenie syberyjskich Jakutów, ale tego samego zdania były również plemiona Ameryki Północnej, Afryki Zachodniej i całej Azji. W ich wyobraźni kowal był pomocnikiem bogów, mogącym zniewalać dusze, zastawiać pułapki na pomniejsze bóstwa, wpływać na konstrukcję kosmosu. Stąd już tylko krok do umiejętności stworzenia istoty żyjącej.

Kulawy szaman

Motywy takie znajdujemy w wielu kulturach, ale najdoskonalszym przykładem boga-czarownika-kowala jest znany z mitologii greckiej Hefajstos. Brzydkie i kalekie bóstwo jest czymś zupełnie wyjątkowym. Religioznawcy rozkładają bezradnie ręce, usiłując doszukać się jego początków, wszyscy jednak podkreślają, że muszą być one znacznie bardziej archaiczne niż sama Grecja. Jego kalectwo nosi cechy inicjacji szamańskiej i jest „ceną” jaką nawet jako bóg musiał zapłacić za poznanie najgłębszych tajemnic magii. Ale dzięki temu jego moce są niemal nieograniczone. Swoimi wyrobami jest w stanie pętać najwyższe nawet bóstwa, zapewniać nieśmiertelność. Nic też dziwnego, że potrafi tworzyć żywe mechanizmy. „Wdział szatę, a do ręki wziął berło złocone. Dwa zaś posągi w kształcie dwóch dziewic zrobione. Krok niepewny swym pewnym krokiem podpierały. I ruch, i głos, i rozum bogi im dały” – czytamy w „Iliadzie. Mowa tu o zrobionych przez Hefajstosa ze złota mechanizmach w kształcie pięknych dziewczyn, które pomagały mu w kuźni. Ale nie były to jedyne ożywione przez boga-kowala „roboty”. W kuźni krzątały się też żywe misy na trójnogach, a – jak przekonuje opowieść o Jazonie i wyprawie Argonautów po Złote Runo – wybrzeży Krety strzegł potężny cyborg Talos – człowiek z brązu o głowie byka, przez którego ciało biegła jedna żyła.

„Trzy razy dziennie biegiem okrążał Talos wyspę Kretę, obrzucając skałami każdy obcy statek, a trzy razy do roku przemierzał wolniejszym już krokiem wsie kreteńskie pokazując prawa Minosa wyryte na brązowych tablicach. Kiedy Sardyńczycy próbowali wedrzeć się na wyspę, Talos rozgrzał się do czerwoności w ogniu i zniszczył ich wszystkich w płomiennym uścisku, uśmiechając się przy tym straszliwie; stąd wyrażenie >sardoniczny uśmiech<” – pisał Robert Graves.

Osobliwym dziełem Hefajstosa była również Pandora. Osobliwym, bo wykonanym z gliny nie zaś metalu i przy jej akurat stworzeniu brali udział również inni bogowie olimpijscy. Rzecz charakterystyczna. Hefajstos uczył się rzemiosła w podziemnej, a więc piekielnej grocie. U ludów syberyjskich, kowale zdobywają swoje umiejętności od Kydaja Baschy – potężnego kowala piekieł.

Bunt golema

Inne żywe stworzenia potrafili stworzyć żydowscy kabaliści w późniejszych już stuleciach. Mowa tu o golemach – ulepionych z gliny istotach, powołanych do życia odpowiednio dobranymi literami hebrajskiego alfabetu, włożonymi mu w usta. Według niektórych mistyków, golemem był również pierwszy człowiek Adam, w którego gliniane ciało, życie tchnęło słowo boże. Według legendy, najbardziej znanym twórcą golema był rabin Jehuda Löw ben Becalel, żyjący w XVI wieku w Pradze. Kłopot z jego dziełami był taki, że golem – jako byt stworzony przez człowieka, a nie boga – był po prostu głupi. Nie umiał myśleć samodzielnie, po prostu wykonywał rozkazy. Legenda jednak temu przeczy. Według niej golem potrafił wpaść we wściekłość i zabijać tych, których miał bronić – z tego właśnie powodu rabin uśmiercił go, wyciągając karteczkę z jego ust i wykreślając z niej pierwszą literę. Nie świadczy to może o nadzwyczajnej mądrości golema, ale już pewnej samodzielności myślenia owszem.

„Pewien mędrzec wykonał golema i posłał go do swego kolegi, który stwierdziwszy, że przybysz nie umie mówić, zdał sobie sprawę, że ma do czynienia z golemem i nakazał mu obrócić się z powrotem w proch. Istnieje wiele opowieści o ludziach, którzy robili golemy. Należeli do nich Jeremiasz i jego syn, ben Syrach, Abraham ibn Ezra i Salomon ibn Gabriol, który wykonał sobie sztuczną służbę. Eliasz Baal Szem był zmuszony usunąć boskie imię ze swego golema, gdy ten zamienił się w potwor i zaczął zagrażać światu” – wyliczał Alan Unterman.

Golemy nie były z pewnością doskonałe, ale wyrażały to samo, co wcześniejsze dzieła Hefajstosa. Tęsknotę człowieka do przekroczenia kondycji ludzkiej, poznania głównej zasady kierującej życiem. Nie jednostkowym. Życiem przez wielkie „Ż”. I do tego właśnie od tysiącleci służyła magia. Hefajstos był bogiem – czarownikiem, twórcy golemów wywodzili się z szeregów kabalistów i alchemików. „Tworzeni golema było jednym z etapów kształcenia adeptów kabały, a także celem uprawiających alchemię” – potwierdzał Unterman.

A jak to się ma do dzisiejszych twórców Sztucznej Inteligencji? Cóż. Prawo Arthura C. Clarke’a, autora m.in. „Odysei kosmicznej 2001”, głosi: „Każda dostatecznie zaawansowana technologia, jest nieodróżnialna od magii”.

Wojciech Lada

Polecane przez nas

https://ukorzeni.pl/swiadomosc/okultyzm-i-magia-w-xix-wieku-czyli-sto-lat-bez-boga/

Nasza grupa społecznościowa

https://www.facebook.com/groups/549146312603349/


Podobne artykuły

Świadomość

02.10.20
Fourier: Falanstery, czyli szalona wizja świata szczęśliwego

Charles Fourier żył na przełomie XVIII i XIX wieku, ale jego umysł należał już do końca wieku XX. Stworzył pojęcie feminizmu, optował za pełnym równouprawnieniem wszystkich ludzi. Stworzył też projekt…

Świadomość

02.10.20
Sztuka wojny SUN TZU. Zasady i podłoże psychologiczne

– Love Is A Battlefield – śpiewała w latach 80. Pat Benatar. Piosenka ta stała się, obok wielkich przebojów Madonny „Like A Virgin” i „Material Girl”, hymnem młodych wyzwolonych kobiet…

Świadomość

01.10.20
„Erystyka” filozofa Artura Schopenhauera, czyli krótka rozprawa

Każdy uczciwy pisarz, scenarzysta i reżyser musi przyznać, że nie byłoby jego powieści, serialu czy filmu bez napisanej ok. 335 roku p.n.e. „Poetyki” Arystotelesa. Każdy uczciwy, praktykujący na sali sądowej…

Świadomość

27.09.20
Władcy czasu, czyli alchemia nieśmiertelności

Alchemicy byli zawieszeni między magią i nauką. Dzięki nim ta ostatnia rozwinęła się w nieprawdopodobny wręcz sposób, pierwsza zaś - przetrwała W potocznym rozumieniu alchemik to ktoś, kto próbuje zamienić…