Czy czeka nas nowa anarchia i kult przeszłości?

Czy czeka nas nowa anarchia i kult przeszłości?

Mustafa Mond, jeden z bohaterów Nowego Wspaniałego Świata Huxleya, zauważa, że w nowym porządku nie będzie miejsca dla rzeczy starych

Nie chodzi tu jednak tylko o wyrugowanie z życia społeczności starości, chorób i związanego z tym smutku, ale również pozbawienia ludzi tożsamości kulturowej i wrażliwości. Rzeczy stare nam tu niepotrzebne. (…) Zwłaszcza wtedy, gdy są piękne. Piękno wabi, a my nie chcemy, żeby ludzi wabiły rzeczy stare. Chcemy, żeby lubili tylko to, co nowe – peroruje Mustafa. Stwierdza również, że nie ma obaw przed powstaniem jakieś nowej sztuki. Jak mówi, nie można produkować aut nie mając stali, nie można tworzyć tragedii bez społecznej niestabilności. Czy czeka nas nowa anarchia i kult przeszłości?

Stary porządek

A dziś świat jest stabilny. Ludzie są szczęśliwi; otrzymują wszystko, czego zapragną, a nigdy nie pragną czegoś, czego nie mogą otrzymać. Mustafa wie, co mówi, bo zna i pamięta stary porządek. Jest jednym z niewielu, który czytali Szekspira. Jest zarządcą nowego świata na Europę Zachodnią, może więcej. Rozumie pan, to jest zakazane. Ponieważ jednak ja tutaj ustanawiam prawa, więc i ja mogę je łamać – tłumaczy. I zasadniczo w tej wypowiedzi zasadza się problem, przed którym możemy wkrótce stanąć pod względem kulturowym.

Anokracja, czyli demokracja bez zadawania pytań

Termin, który już wkrótce może odpowiadać strukturze krajowej organizacji to „anokracja”. Nie jest terminem nowym, pierwszy raz pojawił się już w 1946 roku, a obecnie używa się go do opisywania systemu władzy w kilku krajach na świecie – głównie w Afryce, ale podejrzewa się, że i Rosja spełnia założenia jego definiensa, a nieco bliżej nas – Ukraina. Pokrótce anokracja zasadza się to na takim rozwiązaniu, w którym zachowana jest większość swobód obywatelskich, wybory są przeprowadzane, ale tak naprawdę władza ma ostateczną decyzję w każdej materii życia społecznego i politycznego.

Przymykanie oczu

W obecnej sytuacji, kiedy wisi nad nami widmo niewyobrażalnego kryzysu (a na pewno nieprzewidywalnego w skali), najważniejszym motorem człowieka stanie się utrzymanie na powierzchni. Jeśli to zostanie zapewnione, prawdopodobnie nie będzie nam trudno przymknąć oczu na ewentualne przewinienia władzy. Już przestał nas dziwić brak konsekwencji, brak ścisłości i hipokryzja. Weźmy nakaz noszenia maseczek ochronnych – racjonalnie rzecz ujmując jest to jak najbardziej sensowne. Jednak dlaczego wyłącza się z tego obowiązku służby mundurowe? Nie jest to przecież specjalnie uciążliwa sprawa, a wirus nie rozróżnia zawodów. I owszem, na pewno da się to rzeczowo uzasadnić, ale tak na dobrą sprawę, chyba nie to powinno nas teraz zajmować.

Skłonność do roztrząsania przyczyn i pomijanie sytuacji bieżącej

Wracając jednak do pomysłu wyrugowania z przestrzeni społecznej wszelkich oznak starości. Możemy być niemal pewni, że to nie nastąpi, bo to właśnie przeszłość jest kapitałem, na którym buduje się politykę. Media pokazują dokładnie, jak pierwszymi tematami jest to, skąd wirus się wziął, kto lub co za niego odpowiada, kto zareagował za późno, które instytucje nie zadziałały prawidłowo etc., a dopiero później zaczynają się szerokie dywagacje na temat sytuacji bieżącej. Zresztą media są tutaj ważnym elementem, bo to one w dużej mierze odpowiadają za naszą wiedzę na temat rozwoju wydarzeń.

Altruizm

Na poczucie, że zagrożenie jest wciąż nieco nierealne i odległe, nakłada się odpowiednio zinterpretowana filozofia „altruizmu w zasięgu mili” Dereka Parfita. W ogólności chodzi w niej o to, że jesteśmy bardziej zdolni do altruizmu wobec osób w bliskim otoczeniu, niż do tych w dalszym, mimo że potrzeby są te same. Analogicznie przeraża nas konflikt zbrojny w pobliżu, ale nie interesuje ten po drugiej stronie globu. To samo z głodem, biedą czy zarazą. Pandemia tylko pozornie zmieniła tę sytuację, bo przez obowiązek pozostania w domu tak naprawdę niczym nie różnimy się od obywateli Niemiec, Wielkiej Brytanii czy Hiszpanii. Naszym oknem na podwórko, ale i na cały świat są media. I te media wytwarzają swoiste bieżące symulakrum, zamykając całe zagrożenie we własnej narracji.

Kult czasów przed pandemią

To nowe symulakrum i całkowite poddanie się światu z ekranu być może zetrze się już wkrótce z drugim symulakrum będącym projekcją „złotych czasów przed pandemią”. Oczywiście w hołdzie przeszłości zapomni się o kryzysach gospodarczych, niejasnej polityce i konfliktach zbrojnych, o wszystkim tym, co jeszcze rok temu było na ustach każdego mediowego giganta. Czasy przed pandemią będą uznawane za synonim utraconej wolności i okres oddychania pełną piersią. A że to nie jest prawda? To nie szkodzi.

Życie cudzą przeszłością

Jack Kerouac obszernie opisuje w swojej późnej książce pt. Big Sur, jak młodzież wciąż go ubóstwia i dąży do życia etosem beat generation, jak widzi w nim 26-letniego podróżnika i awanturnika, a on sam dobiega przecież 40-stki, i choć jest „Królem Bitników”, to nie może liczyć nawet na podwózkę stopem, bo USA się zmieniło, więc drepcze piechotą 14 mil do Monterey.

Mamy skłonność do wierzenia w mity, bo pozwalają nam uciec od rzeczywistości. Teraz mit jest wyraźniejszy niż kiedykolwiek wcześniej.

Nowa anarchia

Wszelkie jaskółki, które zwiastują zaprzestanie konsumpcyjnego stylu życia, są jedynie ułudą. Jeśli się skończy, to ze względów słabej kondycji finansowej, nie ze względów zmiany przyzwyczajeń. Ludzkość nie ma jakiejś kolektywnej siły wychodzenia z nałogów. Natomiast jeśli sytuacja z polityką społecznego dystansu utrzyma się dłużej, to powstaną komórki społeczne, które nie będą respektować nowych praw. I jak dziwnie brzmiałoby to jeszcze kwartał temu – nowa anarchia będzie spotykać się w kilka osób w mieszkaniach, słuchać starych płyt i wspominać stare czasy przed pandemią. I paradoksalnie faktycznie będzie mieć rację, że zachowuje się normalnie. Ale już wkrótce zachowywanie się normalnie wcale nie musi oznaczać, że nie zachowuje się źle.

Kajetan Szewczyk

Bibliografia:

Aldous Huxley, Nowy Wspaniały Świat, wydawnictwo Muza, 2010

Jack Kerouac, Big Sur, wydawnictwo W.A.B., 2011

Derek Parfit, Racje i osoby, wydawnictwo PWN, 2012

Polecane przez nas

https://ukorzeni.pl/swiadomosc/czy-koronawirus-przyniesie-nam-swiat-znany-z-orwella/

Polecana grupa tematyczna

https://www.facebook.com/groups/549146312603349/


Podobne artykuły

Świadomość

07.05.20
Narodziny religii, czyli jak ludożerca pokonał śmierć

Gdzieś w połowie ubiegłego stulecia, Walter Fuchs sformułował bodaj najbardziej błyskotliwą definicję człowieka. Brzmiała ona: „Człowiek jest zwierzęciem świadomym swojej śmierci” A ponieważ to właśnie świadomość śmierci, a konkretnie bunt…

Świadomość

16.04.20
666. Liczba Bestii, czyli kto się boi Pana Szatana?

Liczba 666 Heksakosjoiheksekontaheksafobia. Konia z rzędem temu, kto płynnie i poprawnie wymówi to słowo. Nie ma w nim literówki, ani żadnego innego błędu – tak właśnie nazywa się oficjalnie stwierdzona,…

Świadomość

12.04.20
Ekonomia świętej krowy w Indiach i korzenie wegetarianizmu

Święte krowy tylko niewiele mają wspólnego z religią. Dla Hindusów nie jedzenie krów to ekonomiczna konieczność Według hinduskiej legendy Kryszna, inkarnacja boga Wisznu, wychowywał się w rodzinie pasterskiej i darzył…

Świadomość

11.04.20
Potop w rajskim ogrodzie, czyli nieśmiertelny świat Sumerów

Biblia nie była utworem oryginalnym, a początki wielu zapisanych w niej wątków są nawet dwa tysiące lat starsze niż ona. Świat wyobraźni dzisiejszych chrześcijan ukształtowali starożytni Sumerowie Sumerowie byli ludem…