Czy chcecie dać swojemu dziecku ten kraj?

Czy chcecie dać swojemu dziecku ten kraj?

Spolaryzowana i sterroryzowana wszystkim tym, co wydobywa się z ust polityków, Polska wydaje się niedobrym miejscem do życia. Zwłaszcza dla młodych, których wtłacza się bez mrugnięcia okiem w kaftan niebezpieczeństwa, krzyżowy ogień nakazów i zakazów. Bycie nastolatkiem wydaje się dziś straszne. A widoki na przyszłość są jeszcze gorsze.

Usiłuję sobie wyobrazić swoje dzieciństwo w tych czasach, posiadanie tych kilkunastu lat w obecnych, wyjątkowych okolicznościach. Widzę rząd, który każe mi siedzieć z pijącym ojcem i nadopiekuńczą matką w czterech ścianach, nie pozwala się poruszać zewnątrz bez pełnoletniego nadzorcy, zmusza do tego, żebym nawet poza miastem, na jakimś zupełnym odludziu miał na rowerze maseczkę. Ten sam rząd, panikujący, kiedy liczby pandemiczne były jeszcze małe, potem bezsilny i chaotyczny, gdy są zastraszające, udowadnia mi w dodatku po miesiącach, że całe to moje poświęcenie było daremne. Że jeżeli są już jakieś standardy, to na pewno podwójne.

Szczerze mówiąc, nie muszę zbytnio wysilać wyobraźni, bo mam syna w technikum. Udało się nie dopuścić do sytuacji, w której zamknąłby się na cztery spusty, a podwórkiem stałoby się dla niego kawałkiem internetu. Nie jest tym nastolatkiem, który nawet jedzenie będzie zamawiał zdalnie i to tak, żeby przypadkiem nie kontaktować się z żywym człowiekiem. Teraz traci resztki beztroskiego czasu w swoim życiu, marnuje miesiące, w których zdarza się wykształcać przyjaźnie na dekady, metodą prób i błędów budować relacje. Uczy się natomiast cynizmu, bo nieprzygotowana jakkolwiek edukacja poprzez sieć jest pożywką dla leserów i kombinatorów, nauczyciele często symulują przekazywanie wiedzy, udają, że ją egzekwują. Władza zrobiła zresztą wiele, by tych nauczycieli publicznie upokorzyć, odebrać im resztę autorytetu. Weź tu nie żyj w Matriksie.

Jak jesteś teraz młody, każdy piknik jest nad wiszącą skałą. No bo co, koniec świata jest przesądzony, pytanie tylko o to, w jakim tempie będzie przybliżać się termin egzekucji. Dusimy się smogiem, jesteśmy pełni plastiku, kwestią czasu jest, kiedy znajdzie się skuteczniejszy następca Covidu, kiedy głodne, przeludnione, rozgrzane do czerwoności południe ruszy na bogatą północ, której skutki efektu cieplarnianego będą się dawać we znaki. Na każdą Gretę Thunberg będą przypadać setki tysiące sceptyków, często starszych od niej, targanych wyrzutami sumienia za to, jaki świat młodszym zostawiają. A tam gdzie jest wina, często występuje również rozpaczliwa chęć obrony. W pierwszej połowie lat 90., wyklejałem album Panini, mogąc przyjrzeć się ginącym gatunkom. Cóż, wiele z nich już nie istnieje, a nawet taktowny sir David Attenborough mówi, rozkładając ręce: przykro mi, jest nas za dużo.

Patrzę na protesty antyaborcyjne (które szybko przestały dotyczyć tylko tej sprawy) z podziwem, może nawet jak na pierwszą rzecz, której ubezwłasnowolnionym młodym mogę zazdrościć. Wreszcie są razem i to nie tylko ze sobą, ale i z taksówkarzem, rolnikiem czy nawet kibicem, których potrafili demonizować, wreszcie mają uwagę i ktoś ich słucha. „Strasznie fascynujące podczas tych protestów jest to, że ulica mówi do rządzących językiem internetów. To jest mowa mediów społecznościowych, memów, past, cenzopap i tagów. Rządzący (i nie tylko) kompletnie tego nie rozumieją. Myślą, że to barbaria z przeszłości, a to po prostu dzieciaki z teraźniejszości” – słusznie zauważył u siebie na Facebooku dziennikarz Piotr Weltrowski. Na transparenty trafiają cytaty z pogubionych wewnętrznie, targanych sprzecznymi emocjami rapowych idoli („Jeśli będzie trzeba, zrobię to, co będzie trzeba” Bedoesa, samemu zresztą w protest zaangażowanego) i boleśnie trafna, lapidarna publicystyka z hasłami w stylu „Jeżeli chcesz ratować życie, weź się za psychiatrię dziecięcą” (przytaczanie niestety z pamięci, więc niedokładnie).

Ale rewolucyjne uniesienia miną i co „dzieciakom” zostanie? Miecz nad głową, banda dziadów mówiących im, co oglądać, czego słuchać, komu wierzyć, jak się kochać. Na przykład arcybiskup Stanisław Gądecki opowiadający o „kodzie kulturowym narzucanym w grach komputerowych i produkcjach filmowych” i Szymon Hołownia, główny na razie polityczny beneficjent protestu, przytakujący mu ochoczo, że „tym by się trzeba było poważnie zająć, pewnymi treściami, które tam są”? Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek, który w rzeczonym proteście dopatrzył się „satanizmu”, a w pedagogice „wstydu”, więc chce poprawiać podręczniki i wprowadzać do kanonu lektur Jana Pawła II, konserwatystę odpowiedzialnego pośrednio za niekontrolowaną rozrodczość w Trzecim Świecie i bezpośrednio za instytucjonalne tuszowanie pedofilii w kościele? Apteki, w których można będzie legalnie odmówić sprzedaży prezerwatyw, uchwalony właśnie przez sejm farmaceutyczny odpowiednik „klauzuli sumienia?

Jasne, państwo chce, żeby było komu pracować na emerytury starzejącego się społeczeństwa. Żeby ograniczyć dzieciństwo do minimum i przyspieszać wejście na rynek pracy. Żeby mieć pracownika idealnego, przyzwyczajonego do wykonywania poleceń, oduczonego buntu. Jednocześnie nie robi nic, żeby chronić życie już po etapie łona matki, jakkolwiek zabezpieczyć jego jakość. Syn to już zbliżający się do dorosłości facet, mam też natomiast jeszcze młodszą córeczkę. Słyszę, jak pod wpływem nacisku otoczenia (tego, które jedną ręką otrze łzę po filmie Sekelskich, ale drugą pchnie latorośl do komunii i da na tacę, bo tak wypada), przy fasadowych planach lekcji, układanych tak, by przypadkiem nie pójść na lekcje etyki, napomyka, że chciałaby się ochrzcić. Jak usiłuje lepić sobie rzeczywistość ze skrawków półprawd, propagandy i teorii spiskowych. I jest mi przykro na myśl o tym, co ją czeka.

Marcin Flint

Polecane

https://ukorzeni.pl/swiadomosc/szwecja-odarta-z-wyobrazen-w-surowej-komiksowej-lekcji/

Nasza grupa społecznościowa

https://www.facebook.com/groups/549146312603349/


Podobne artykuły

Świadomość

17.11.20
Zrób sobie wroga, czyli nadwiślański patriotyzm

Ktoś kto postanowił zostać narodowcem, ma twardy orzech do zgryzienia. Jak dotąd nikt bowiem jednoznacznie nie zdefiniował, czym właściwie jest naród. Zgoda panuje co do jednego. Naród jest pewną grupą…

Świadomość

02.10.20
Fourier: Falanstery, czyli szalona wizja świata szczęśliwego

Charles Fourier żył na przełomie XVIII i XIX wieku, ale jego umysł należał już do końca wieku XX. Stworzył pojęcie feminizmu, optował za pełnym równouprawnieniem wszystkich ludzi. Stworzył też projekt…

Świadomość

02.10.20
Sztuka wojny SUN TZU. Zasady i podłoże psychologiczne

– Love Is A Battlefield – śpiewała w latach 80. Pat Benatar. Piosenka ta stała się, obok wielkich przebojów Madonny „Like A Virgin” i „Material Girl”, hymnem młodych wyzwolonych kobiet…

Świadomość

01.10.20
„Erystyka” filozofa Artura Schopenhauera, czyli krótka rozprawa

Każdy uczciwy pisarz, scenarzysta i reżyser musi przyznać, że nie byłoby jego powieści, serialu czy filmu bez napisanej ok. 335 roku p.n.e. „Poetyki” Arystotelesa. Każdy uczciwy, praktykujący na sali sądowej…