Pełna akceptacja drugiego człowieka i docenianie jego inności

Pełna akceptacja drugiego człowieka i docenianie jego inności

Żeby zbudować zdrową relacje najpierw trzeba zobaczyć, a następnie zrozumieć i zaakceptować dzielące nas wszystkich różnice.

Pełna akceptacja drugiego człowieka i docenianie jego inności jest fundamentem każdej zdrowej relacji międzyludzkiej. Każde z nas jest inne. Każde jest inną osobowością, człowiekiem inaczej ukształtowanym i inaczej patrzącym na świat oraz ludzi. To oczywistości. A jednak w codziennym życiu unikamy różnic. Staramy się żyć w towarzystwie ludzi podobnie myślących, zachowujących się i wyglądających. To daje nam poczucie bezpieczeństwa, a jednocześnie zubaża.

Człowiek, a przynajmniej większość z nas, jest zwierzęciem stadnym. Najlepiej czujemy się we własnym gronie – ludzi podobnie myślących, wyznających podobne zasady, mówiących jednym głosem. Czujemy się wtedy pewnie, bezpiecznie. Dobrze.

Do czego potrzebna jest nam pełna akceptacja drugiego człowieka?

Może dlatego, że jednak życie w takim stadle zubaża ponieważ zamykamy się w tym co już i tak znamy. Brak w nim świeżych myśli oraz spojrzenia na świat i ludzi pod nieco innym kątem. Nie rozwijamy się, a utwierdzamy w naszych przekonaniach. Nawet, jeżeli nie są one właściwe.

Inność budzi irracjonalny lęk i niechęć. Inność to obcość. Życie w towarzystwie podobnych nam ludzi wprowadza nas w błogostan. Pojawienie się innych – budzi niepokój, nerwowość. Ale błogostan to lenistwo, a niepokój i nerwowość zmuszają do myślenia. A myślenie to rozwój.

Oceniamy innych powierzchownie i często mylnie

Gdzieś po drodze zagubiona jest pełna akceptacja drugiego człowieka i docenianie jego inności. To przykre, ale bardzo często jesteśmy skłoni do szybkich, powierzchownych ocen. Często nawet na podstawie stylu ubierania się spotykanych osób. Inny niż nasz, najczęściej oceniany jest jako gorszy. Oceniamy nie zamieniwszy nawet słowa. Jesteśmy zasklepieni we własnym ja. Przypominamy konie z klapkami na oczach. Woźnica zakłada im je, żeby szły prosto nie rozglądając się na boki. Ważny jest tylko cel – marsz naprzód. Nie mogą się rozglądać na boki, sycić pięknem i bogactwem świata.

Koniom prawdopodobnie te klapki nie przeszkadzają. Ludziom – jeżeli są skupieni tylko na sobie, nastawieni wyłącznie na cel i wymierny sukces – z pewnością też nie. Jednak tracą to, co najważniejsze – smak życia. No i szansę, że dojrzą korzystny skrót.

Bo stadło, bezpieczeństwo, te same myśli, to także utarte szlaki. Bezpieczne, ale nudne. To ciągle te same gesty i słowa. Ograniczony zasób słów. To monotonia i brak rozwoju. A brak rozwoju jest, w gruncie rzeczy, zabójczy dla inteligencji. Rozprawianie wciąż o tych samych filmach i książkach – nawet jeżeli to najbardziej wymagające kino i literatura – rozwojem nie jest. Wręcz przeciwnie – cofa nas.

Inność jest przez nasz umysł odczytywana jako ryzyko. A ryzyko jest ekscytujące i stymulujące. To grzeszna przyjemność dająca o wiele więcej przyjemności niż jedzenie wciąż takiego samego ciastka.

Dlatego zamykając się na inność tracimy – szanse na rozwój i lepszy smak życia. Wiedzieli to już nasi dziadowie. Przecież to oni wymyślili zdanie „kto nie ryzykuje, nie pije szampana”.

Nie otwierając się na inność wciąż będziemy pić wodę – zdrową i bezpieczną, ale bez smaku. Jesteśmy człowiekiem stadnym ale wyjdźmy niekiedy też poza własne stado, budując sobie dzięki temu większą świadomość.

Monika Pacura

nasza grupa tematyczna
baner żeglując do jaskinie Platona

Najnowsze: