Wolemia. Drzewo dinozaurów sprzed 150 milionów lat

Wolemia. Drzewo dinozaurów sprzed 150 milionów lat

Znano ją tylko ze skamieniałości. W 1994 roku okazało się, że to niezwykłe drzewo przetrwało w Australii. Dziś można je sobie kupić

Kiedy pojawiła się na Ziemi, dookoła biegały m.in. diplodoki i otnielie, w wodzie można było natknąć się na metriorynchy i simolestesy, które polowały zapewne na wielkie dziesięciornice, zwane belemnitami, konkurując w tych łowach z latającymi pterodaktylami. Było to jakieś 150 milionów lat temu, panowała złota era dinozaurów, a niemal cały świat porastała przebogata dżungla. W takim środowisku wolemia, podobnie jak inne drzewa z rodziny araukarii, czuła się doskonale, nic też dziwnego, że szybko rozprzestrzeniła się, głównie na terenach dzisiejszej Australii, Nowej Zelandii i Antarktydy – wówczas ciepłej, zielonej, porośniętej m.in. miłorzębami i wciąż połączonej z późniejszą Afryką oraz subkontynentem indyjskim.

Wolemia szybko stała jednym z dominujących drzew w ówczesnym krajobrazie i miało tak pozostać przez kolejnych 148 milionów lat. Widziała więc wielkie wymieranie dinozaurów, wspinały się po nich pierwsze, a późnej coraz bardziej rozwinięte małpy. Wolemia widziała, jak małpy ewoluują, ale narodzin pierwszego człowieka nie doczekała. Z jakiś powodów zniknęła z krajobrazu 2 miliony lat temu. Tak przynajmniej wszystkim się wydawało.

Żywa skamielina

O istnieniu wolemii naukowcy wiedzieli od dawna, bo przetrwała jako skamielina. 10 września 1994 roku nastąpiło jednak wydarzenie, które wstrząsnęło światem badaczy. Tego dnia David Noble, wówczas student botaniki na uniwersytecie w Nowej Południowej Walii, badając jeden z kanionów w Górach Błękitnych, zauważył nieznane sobie drzewa. Był tylko studentem, miał więc problem z określeniem znaleziska. Poprosił o pomoc bardziej doświadczonego Wyna Jonesa, który wspólnie z zespołem botaników z ogrodu botanicznego w Sydney zidentyfikowali i opisali je jako wolemię. Dla nauki był to szok, a dla prasy sensacja, która wkrótce obiegła świat. Drzewo uznane zostało za żywą skamielinę i poddano specjalnym zabiegom ochronnym. Na przestrzeni kilku lat odkryto jeszcze trzy niewielkie skupiska tych roślin, ale ich lokalizacja objęta jest tajemnicą – zna ją wyłącznie niewielka grupa pracowników Parku Narodowego Wollemi, od którego wzięła swoją nazwę. Przymiotnik „nobilis” pochodzi on nazwiska Noble’a, ale po łacinie znaczy również „szlachetna”. „Drzewa tego gatunku znane były ze skamieniałości sprzed dziesiątek milionów lat, dlatego odkryciu przypisywano podobną rangę jak hipotetycznemu odkryciu żywych dinozaurów” – pisano w „The Guardian”

W stanie dzikim rośnie w tej chwili ok. stu drzew dorosłych, ale do tego trzeba doliczyć ok. 300 młodych. Są delikatne i panuje wśród nich duża śmiertelność, dlatego pilnowane są bardzo restrykcyjnie. Zgodę na badania wydaje się tylko w szczególnych wypadkach, a naukowców dowozi się na miejsce, w taki sposób, by nie mogli oni zapamiętać i odtworzyć lokalizacji. Na miejscu, zarówno sprzęt badawczy, jak i sami badacze muszą zostać zdezynfekowani – istnieje bowiem ryzyko przeniesienia przez nich pasożytów. „Niestety te podwyższone standardy bezpieczeństwa nie ochroniły dzikich populacji wolemii przez bezprawnymi badaniami terenowymi. Na stanowisko zawleczono jeden z najpospolitszych, a zarazem najgroźniejszych patogenów stref gorących, a ostatnio i umiarkowanych – zarazę cynamonu Phytophthora cinnamomi” – pisze na blogu ogrodu w Powsinie, Adam Kapler.

Ale to nie jedyne zagrożenie dla wolemii. W tym roku cudem ocalono rdzenne stanowiska drzewa przez szalejącymi w Australii pożarami. W tej sytuacji najlepszym jednak pomysłem na ochronę gatunku okazuje się jego wykorzystanie… komercyjne.

Wolemia – drzewo jak czekolada

Wolemia drzewo jak czekolada

Drzewo jak czekolada

Początkowo rozmnożono wolemię w celach wyłącznie badawczych. Jednak zainteresowanie jakie wzbudzała, skłoniło kierownictwo parku do sprzedaży młodych drzewek. Sukces był ogromny, na australijskich aukcjach osiągano za nie zawrotne kwoty, automatycznie narzuciło pomysł rozwinięcia sprzedaży. Jest ona licencjonowana. Każde drzewko ma swój certyfikat i numer, a jego dystrybucją zajmują się specjalnie wybrane firmy. Mimo to drzewka cieszą się tak dużym powodzeniem, dziś być może gatunkowi nie grozi już wyginięcie – choć formalnie wciąż figuruje w spisach jako gatunek „skrajnie zagrożony”. A jednak oprócz setki drzew rosnących w naturalnym środowisku, tysiąckrotnie więcej trafiło w prywatne ręce i rośnie dziś w ogrodach niemal całego świata.

Można sadzić ją w parkach, dobrze przyjmuje się w pomieszczeniach, jako roślina skrzyniowa. Lubi ciepło, ale z łatwością wytrzymuje mrozy nawet do – 10 stopni, jej wymagania pod względem nawodnienia też nie są przesadnie wysokie. Nie jest zbyt trudna w uprawie. Jeśli więc ktoś chce mieć u siebie drzewo z czasów dinozaurów, może je sobie po prostu kupić. Choć cena sprawia, że częściej zakupują je jednak nieco zamożniejsze parki i ogrody, jak choćby wspomniany już ogród w warszawskim Powsinie. Jest pięknym, wiecznie zielonym drzewem iglastym, które zamiast pojedynczych igieł ma zwyczaj zrzucania całych gałązek. „Jej charakterystyczna ciemnobrązowa kora o fakturze pełnej gąbczastych wypukłości, jednocentymetrowych guzków, porównywana jest do płatków śniadaniowych lub czekolady bąbelkowej” – pisano w „The Epoch News”. Czy można oprzeć się takiej pokusie? Tym bardziej, że ratuje się w ten sposób drzewnego dinozaura.

Wojciech Lada

Polecane przez nas

https://ukorzeni.pl/ciekawostki/globalny-fenomen-ochry-czyli-kolor-duszy-kosmosu/

Nasza grupa społecznościowa

https://www.facebook.com/groups/678418632976461/


Podobne artykuły

Ciekawostki

21.07.20
Ernest Malinowski, czyli cuda kolejowej alpinistyki

Przeciął Andy i zdobył pięciotysięcznik. W dodatku nie sam, lecz z całym taborem kolejowym Ernest Malinowski był pod koniec XIX wieku autorem inżynieryjnego cudu. Jeszcze do całkiem niedawna, La Cima…

Ciekawostki

20.07.20
Kwestia konia, czyli kto wymyślił wojnę?

Przemoc istniała od zawsze, ale wojny pojawiły się w konkretnym momencie historycznym. Jakieś 6 tysięcy lat temu, przywieźli je ze sobą konni wojownicy ze Wschodu Najpierw zaczął bardzo zmieniać się…

Ciekawostki

26.06.20
Globalny fenomen ochry, czyli kolor duszy kosmosu

Pospolite tlenki metali zwane wspólnie ochrą, były pierwszym w dziejach człowieka, uniwersalnym symbolem wiary w życie pozagrobowe. Wykorzystywały go wszystkie kultury ówczesnego świata Globalny fenomen ochry. Przyjmuje się, że religia…

Ciekawostki

21.06.20
Dracena: Czego człowiek może nauczyć się od małpy

Orangutany z Borneo znają medycynę. To zapewne one nauczyły lokalne plemiona korzystać z roślinnych leków przeciwbólowych. O tym, że człowiek pochodzi od małpy wie każdy rozsądny człowiek gdzieś od połowy…