Wielki Polak w nieistniejącej Polsce, czyli polski król Kamerunu

Wielki Polak w nieistniejącej Polsce, czyli polski król Kamerunu

Czy Kamerun mógł być częścią Polski? Gdyby w tym czasie Polska istniała, najprawdopodobniej byłby jej kolonią.

Stefan Szolc-Rogoziński urodził się w Kaliszu, ale od dziecka ciągnęło go do morza. Znał biegle pięć języków, nie miał więc problemu z podjęciem nauki w jakiejkolwiek zagranicznej szkole. Tym bardziej, że w połowie XIX wieku trudno było mówić o jakichkolwiek granicach Polski, ponieważ w tamtym czasie coś takiego jak Polska nie istniało. W 1878 roku, mając siedemnaście lat, rozpoczął więc studia w Szkole Morskiej w Kronsztadzie, którą ukończył dwa lata później, już jako oficer marynarki. I w tym samym roku wyruszył w swoją pierwszą podróż dookoła świata.

W jej trakcie zaczepił o Afrykę i zachwycił się nią na dobre. Trzeba pamiętać, że w tamtym czasie mapy świata składały się w dużym stopniu z białych plam, a całe połacie kontynentów takich jak Afryka czy Azja wciąż czekały na swoich odkrywców i badaczy. Szolc-Rogozińskiego zachwyciły zwłaszcza dziewicze wybrzeża Kamerunu i wpadł na szalony plan zajęcia ich i skolonizowania przez Polaków – by stworzyć w ten sposób choćby namiastkę niepodległej Polski. Nie był bogaty, ale w tym czasie otrzymał swoją część spadku po matce – stać go było więc na kupno statku. Resztę pieniędzy udało mu się uzyskać ze zbiórki społecznej, którą ogłosił w piśmie „Wędrowiec”, a wspierały ją tak głośne nazwiska jak Bolesław Prus czy Henryk Sienkiewicz. 13 grudnia 1882 roku wyprawa wyruszyła z Hawru.

Szolc-Rogoziński

Po dotarciu bez większych przeszkód do celu, Szolc-Rogozińskiemu udało się od lokalnego plemienia kupić niewielką wyspę Mondoleh, za którą zapłacił skrzynką alkoholu i kapeluszem. Na niej właśnie po raz pierwszy zawisła biało czerwona flaga. Z wyspy Szolc-Rogoziński z towarzyszami prowadzili ekspedycje badawcze w głąb lądu badając dorzecze rzeki Mundo, zdobywając najwyższy szczyt Kamerunu – wulkan Kamerun, przy okazji zbierając mnóstwo materiału etnograficznego, botanicznego i antropologicznego wśród nieznanych jeszcze nauce lokalnych plemion. Szolc-Rogozińskiemu przydał się bardzo talent do nauki języków – po pewnym czasie potrafił już porozumiewać się w miarę sprawnie z tubylcami w kilku lokalnych dialektach. To zapewne ułatwiło mu formalne ogłoszenie w 1882 roku Kamerunu, za zgodą miejscowych wodzów, kolonia polską.

Polski „król Kamerunu”

Żadne światowe mocarstwo nie uznało, rzecz jasna, aktu polskiego podróżnika i już dwa lata później zawitały do wybrzeży Kamerunu okręty niemieckie i brytyjskie. Nie mający żadnej siły przebicia, Szolc-Rogoziński zdecydował się poddać swoje włości koronie brytyjskiej, choć ostatecznie i tak stały się one kolonią niemiecką.

Wielki Polak w nieistniejącej Polsce, czyli królestwo Kamerunu

Polski „król Kamerunu” chcąc nie chcąc powrócił do ojczyzny, wciąż jednak starając się zebrać fundusze na dalsze podróże. Nie szło mu to jednak najlepiej. Mimo to nieustannie wygłaszał wykłady i odczyty o nieznanym wówczas kraju, przekazał mnóstwo zebranych eksponatów do muzeów etnograficznych w Krakowie i Warszawie, a w uznaniu dla jego zasług, przyjęto go w poczet Królewskiego Towarzystwa Geograficznego w Londynie. Członkostwem tym nie cieszył się jednak długo. W 1893 roku zginął tragicznie w wypadku drogowym w Paryżu, w wielu zaledwie trzydziestu pięciu lat.

Wojciech Lada

nasza grupa tematyczna

Czytaj także:

baner korzenie antysemityzmu

Najnowsze: