Viagra z węża. Niezawodne sposoby leczenia księcia Polski w XIII wieku

Viagra z węża. Niezawodne sposoby leczenia księcia Polski w XIII wieku

W 1265 roku książę Leszek Czarny był już – jak na standardy epoki – w wieku dość zaawansowanym. Liczył sobie bowiem między 22 a 25 lat, dokładnej daty jego urodzin nie znamy.

Stosownie do wieku, osiągnął sporo. Ten okres to szczyt rozbicia dzielnicowego, w wyniku którego Polska składała się z rozlicznych, drobnych księstw, zazwyczaj zwaśnionych ze sobą, często prowadzących ze sobą regularne wojny księstw, nie wspominając o zanarchizowanym rycerstwie, które prowadziło żywot czysto bandycki. Napadając i plądrując miasta, czasem obalając jednych władców i osadzając na tronach bardziej sobie powolnych.

W takiej atmosferze Leszek poruszał się jednak całkiem sprawnie. Władał księstwem sieradzkim, przejściowo także łęczyckim i inowrocławskim. Bez problemu radził sobie ze zbuntowanym rycerstwem, a w dodatku prowadził bardzo skuteczną politykę budowlano-osadniczą podległych sobie ziem. Był dobrym władcą, a jeszcze lepiej rokującym. Dzięki sojuszowi z Bolesławem Wstydliwym – przynajmniej w teorii sprawującym zwierzchnią władzę nad drobniejszymi książętami piastowskimi – Leszek miał realne widoki na objęcie po jego śmierci tronu krakowskiego. I to właśnie Bolesław w 1265 roku doprowadził do sytuacji, że Leszek postanowił się ożenić. Jego, a właściwie Bolesława, wybranką została piękna Gryfina, siostrzenica św. Kingi.

Gryfina również nie była jak na XIII stulecie pierwszej młodości. Miała bowiem ok. 19 lat – teoretycznie mogła wyjść więc za mąż nawet siedem lat wcześniej, a że nie zrobiła tego pięć lat wcześniej, stawiało ją to na granicy staropanieństwa. Wilk był więc syty i owca cała. Leszek zdobywał kobietę piękną, a w dodatku dobrze urodzoną – spokrewnioną z władcami Węgier. Gryfina zaś, jednego z najpotężniejszych w tym momencie księcia piastowskiego, a przy okazji mężczyznę postawnego i przystojnego.

Problemy intymne księcia Leszka Czarnego i pięknej Gryfiny

Po ślubie małżeństwo wydawało się całkiem harmonijne. Nie słyszało się o żadnych skandalach obyczajowych, których na piastowskich dworach nigdy nie brakowało. Sielanka trwała przez sześć lat. W 1271 roku Gryfina bowiem ni stąd ni zowąd ogłosiła publicznie, że wciąż jest dziewicą, jej mąż bowiem nie spełnił ani razu swoich małżeńskich i dynastycznych obowiązków.

„Gryfina, żona księcia sieradzkiego Leszka publicznie zdjąwszy czepiec, rzekła, iż jest dziewicą nietkniętą, a jako powiadano, z przyczyny jego impotencji nie mogła temu zaradzić” – pisał kilkadziesiąt lat później kronikarz Traska.

Metody leczenia impotencji w XIII wieku. Viagra z węża

Nie zdradzał więcej szczegółów, bo po tak długim czasie zapewne po prostu ich nie znał. Znał natomiast metody, jakimi para zdecydowała się impotencję księcia leczyć. Żył mianowicie wówczas na ziemiach polskich dominikanin, niejaki brat Mikołaj – z pochodzenia Niemiec, ale pochodzący z Małopolski. Mikołaj słynął w owych czasach z zalecania niekonwencjonalnych kuracji, które można by dziś określić jako medycyna alternatywna. O ile standardami było wówczas leczenie ziołami, korzeniami, a już najczęściej puszczaniem krwi, o tyle Mikołaj przychylał się raczej do metod stosowanych w starożytności przez Apollina, a podstawowymi medykamentami były dla niego gady oraz płazy. Traska pisze dalej:

„Pan zaś Leszek, książę Sieradza, ze swoją żoną Gryfiną, za pozwoleniem owych Kaznodziejów, tego roku (1278) zaczął jeść węże, jaszczurki i żaby, dlatego stał się obrzydliwy dla całego ludu, choć były mu one bardzo pomocne”.

Wspomniani „kaznodzieje” to zapewne po prostu hierarchowie kościoła – brat Mikołaj i jego metody były z trudem tolerowane, a on sam niebezpiecznie balansował na granicy oskarżeń o uprawianie magii. Książę zapewne więc musiał uzyskać stosowne zezwolenia. Jak wyglądała kuracja?

Dieta dla księcia Leszka Czarnego. Viagra z węża

Traska o tym nie pisze, ale zachowały się pisma samego Mikołaja, tzw. „Experimenta”, które rzucają na to sporo światła. Otóż, aby odzyskać zdrowie, należało jak najczęściej spożywać węża i żabę – nie byle jakie jednak, wąż musiał być górski lub domowy, a w dodatku posiadać biały brzuch. Mikołaj miał świadomość, że jego propozycje są dość nieapetyczne, zgadzał się więc na szereg kompromisów.

Gady i płazy można było spożywać w formie sproszkowanej, dosypywane do potraw – w tym celu umieszczał się je w zalepionym gliną garnku w pewnym oddaleniu od ognia, by wyschły, ale się nie nadpaliły, następnie zaś należało umieścić je w moździerzu i roztłuc na proszek. Jeśli komuś i tego było za wiele, mógł karmić tym proszkiem kury, które następnie sam spożywał. W przypadku ekstremalnym, zamiast węża można było żywić się bocianem – który, jak wiadomo żywi się wężami.

Rzecz jasna, zmniejszało to nieco skuteczność terapii, ale przy dłuższym stosowaniu także miało przynosić odpowiednie efekty. Nie wiemy w jakiej formie przyjmował cudowne medykamenty Leszek, jedno jednak wiemy z pewnością. Oprócz dawek doustnych, musiał także – księżna podobno także – stosować lekarstwo zewnętrznie. W tym przypadku chodziło o tzw. olej filozofów. Jak pisał Mikołaj:

„Jeśli ktoś nie może współżyć z kobietą, trzeba mu w tym wypadku dać pić oleju, kiedy będzie szedł do łóżka i trzeba mu podobnie posmarować członek i będzie dobrze współżył. Nazywają zaś tę chorobę paraliżem w członku”.

Viagra z węża. Receptura na problemy z erekcją księcia

Mikołaj podał dość dokładną recepturę. Aby sporządzić olej, należało mianowicie wziąć dwa lub cztery całe i żywe węże, a następnie zalać je masłem zrobionym w maju, a następnie gotować, aż do rozpadnięcia się mięsa. Nierozpadnięte cząstki trzeba było rozdrobnić mechanicznie. Po wystudzeniu, zachowaną maść należało umieścić w złotym, srebrnym lub szklanym naczyniu, by nie wyschło. Olej nabierał mocy z czasem, a swoją moc tracił podobno dopiero po upływie czterdziestu lat.

Trzeba chyba Mikołajowi uwierzyć, bo – jak zauważył już Traska – węże były parze książęcej „bardzo pomocne”. Szczegółów pożycia nie znamy, faktem jest jednak, że Gryfina wróciła do Leszka (wcześniej wyjechała z Sieradza i schroniła się w Krakowie) i od tej pory nie uskarżała się na żadne niedostatki. Leszek zaś istotnie musiał nabrać wigoru nie tylko w kwestiach łóżkowych. Na początku lat 80. XIII wieku rozgromił plemię Jaćwingów tak krwawo i skutecznie, że nie podnieśli się już po tej klęsce. Tylko odrobinę mniejszym sukcesem było rozbicie wojsk litewskich w bitwie pod Rowinami. Tym razem Gryfina z pewnością wyczekiwała jego powrotu z pola bitwy z niecierpliwością.

Wojciech Lada

nasza grupa tematyczna
baner jak robiło się to w Bizancjum

Najnowsze: