Seks w cieniu świątyni, czyli prostytucja dla bogów

Seks w cieniu świątyni, czyli prostytucja dla bogów

W starożytności prostytucja nie była zajęciem uwłaczającym. Przeciwnie, oddawano się jej w świątyniach z błogosławieństwem lokalnych bogów, zwłaszcza zaś bogiń

Nie możemy mieć stuprocentowej pewności, jak kwestie seksualności wyglądały w społecznościach przed wynalezieniem pisma. Obserwując istniejące do dziś pierwotne plemiona, czytając książki Bronisława Malinowskiego z jego badań terenowych sprzed stu lat, a także liczne raporty etnografów z początku XX wieku, wyraźnie jednak widać, że normy obyczajowe w tym zakresie były zupełnie różne od współczesnych. Nawet po rewolucji seksualnej z lat 60. ubiegłego wieku, jesteśmy w porównaniu z tymi ludami zatrważająco konserwatywni. Wynikało to pewnie z wielu rzeczy. Podświadomej potrzeby wzbogacenia puli genetycznej plemienia, postrzegania całego rodu jako wielkiej rodziny – nie ważne czyje konkretnie były dzieci, należały bowiem do całej społeczności – nie było też par w dzisiejszym rozumieniu, nie było więc zazdrości. Seks w cieniu świątyni.

Swoboda obyczajowa

Przede wszystkim jednak swoboda obyczajowa wynikała z zupełnie innej niż nasza religijności. Dokładnie każda czynność wykonywana przez ówczesnego człowieka miała znaczenie rytualne i była powtórzeniem analogicznej czynności wykonanej przez pierwotne bóstwo „u zarania czasu” (in illo tempore – jak określa się to w religioznawstwie). „Byli przesyceni wierzeniami animistycznymi, które zmuszały ich do uciekania się do rytuałów w tak wielu wypadkach, że przynajmniej pewna wiedza na temat ich stosunków ze światem duchowym jest niezbędna przy jakimkolwiek opisie jakiegokolwiek aspektu ich życia” – pisał szkocki antropolog Neil Gordon Munro.

Pierwotne plemiona

On akurat pisał o plemieniu Ajnów zamieszkujących Sachalin i Hokkaido, ale dokładnie to samo odnosi się do wszystkich plemion pierwotnych. Nic też dziwnego, że święte było wszystko, co wiązało się z prokreacją i płodnością – największymi fenomenami życia, bo życie tworzącymi. Widok nagich kobiet biegających i tarzających się na polach, by podniecić boga deszczu czy dzikie orgie, by powtórzyć pierwotny akt stworzenia życia przez boginię matkę, były we wszystkich tych społecznościach czymś najzupełniej normalnym i jeśli nie codziennym, to z pewnością bardzo częstym.

Nie jest więc niczym dziwnym, że gdy plemiona zorganizowały się w społeczeństwa, a ludzie zaczęli budować świątynie, seksualność wkroczyła do nich w pełnej krasie.

Seks w cieniu świątyni – nierządnice i nierządnicy

W pełnej krasie, czy nago. Wiadomo, że pierwszej ludzkiej cywilizacji, w Sumerze, nago czcili bogów i kapłan i kapłanki – szaty liturgiczne pojawiły się znacznie później. Panowało tu nawiasem mówiąc pełne równouprawnienie płci i kobiety i mężczyźni mogli pełnić najwyższe funkcje kultowe i administracyjne, najwyższą kapłanką, „narzeczoną boga” była często królowa. Nie wiadomo jak akurat z nią, ale wiadomo, że kapłanki niższej rangi wręcz zobowiązane były do udostępniania swoich wdzięków „ku chwale” takich bogiń jak Innana z Uruk, Baba z Lagasz, Ningal z Ur czy Ninlil z Nippur. Nie postrzegano tego jako rozwiązłość. W świecie sumeryjskiej wyobraźni, one tylko „udostępniały” cało tej czy innej bogini – stosunek odbywała tak naprawdę ona. „Prostytucja świątynna otoczona była nimbem świętości, a dochody z tego tytułu pomnażały bogactwa „domu bogiń”. Kapłanki takie kierowano również do szynków, domów-zajezdnych, w których zatrzymywali się podróżni” – pisał badacz tej kultury Marian Bielecki.

Nierządnicy i nierządnice

Nie wiemy jak w Sumerze, ale w kolejnej wielkiej kulturze, która Sumer wchłonęła – przejmując jednak wiele z jego dokonań – równouprawnienie posunęło się jeszcze dalej. Oprócz bowiem sakralnych „nierządnic”(jak tłumaczy się słowo qadisztu), występowali też sakralni „nierządnicy”, o czym informuje biblijna Księga Królewska (XXIII, 7). Nie powinno to nikogo szokować. Starożytność w pełni akceptowała miłość homoseksualną, w niektórych kulturach, choćby greckiej, przedkładając ją nawet pod pewnymi względami nad heteroseksualizm. Jakiejkolwiek jednak płci był/była qadisztu, seks z nią/nim był czymś wyjątkowym. Znamy np. pochodzący z Asyrii kontrakt ślubny, do którego załączona jest klauzula, że mąż nie weźmie żadnej innej kobiety, ale może mieć „stosunki z qadisztu w mieście Aszur” – jak tłumaczył to Henry Saggs.

Boginie miłości, boginie magii

Herodot – żyjący w V w. p.n.e. Grek, nazywany często „Ojcem historii”, bo istotnie jego „Dzieje” są pierwszym dziełem historycznym – wspominał jeszcze jeden tego rodzaju zwyczaj z Babilonu. Otóż jego zdaniem każda kobieta musiała raz w życiu oddać się cudzoziemcowi w świątyni Afrodyty. „Przeważnie tak to robią: w świętym gaju Afrodyty siadają, mając na głowie wieniec z powrozu. We wszystkich kierunkach ciągną się między niewiastami równie jak sznur przejścia; przechodzą nimi cudzoziemcy i dokonują wyboru. Jeśli niewiasta raz tam usiądzie, nie może wprzód wrócić do domu, aż jakiś cudzoziemiec rzuci jej na łono srebrną monetę i poza świątynią cieleśnie się z nią połączy. Rzucając monetę ma tylko powiedzieć: >Wzywam przeciwko tobie boginię Mylittę<” – pisał Herodot. Warto zauważyć, że nie było samodzielnego bóstwa Mylitty. Słowo to oznacza „tę, która pomaga rodzić” i jest jednym z przydomków Isztar – wielkiej bogini wojny i miłości.

Bliski wschód

Relacja Herodota bywa podważana, ale nikt w wiarygodny sposób jej nie obalił, a postać Isztar uwiarygodnia ją dodatkowo. W innych rejonach starożytnego Bliskiego Wschodu sakralną prostytucję uprawiano ku czci analogicznych bogiń: Astarte w Fenicji, Anahity w Persji czy Kybele we Frygii. Rzecz ciekawa, że te właśnie boginie staną się, wraz egipską Izydą, kilka stuleci późnij głównymi bóstwami tajemnych misteriów i stąd odegrają szczególną rolę w europejskiej magii w zasadzie do współczesnych nam czasów.

Indie

Ale prostytucja sakralna to nie tylko Bliski Wschód. Bardzo szeroko była ona rozpowszechniona w Indiach, gdzie hinduizm nadawał bardzo wysoką rangę miłości cielesnej. Kobiety zajmujące się tym procederem nazywano bajaderami (lub dewadasi), czyli boskimi niewolnicami. Pierwotnie miały one bardzo wysoką rangę społeczną i to nie tylko z powodu swoich waginalnych koneksji z bogami, ale też z tego powodu, że były wówczas jedynymi wykształconymi kobietami. Tak samo zresztą jak później japońskie gejsze czy greckie hetery – w ich jednak przypadku nie ma podtekstu religijnego.

Z Nieba do rynsztoka

Prostytucja świątynna kwitła również w starożytnej Grecji, gdzie oddawali jej się hierodule – tak jak Babilonii, obojga płci – a także, choć już w mniejszym zakresie, w Rzymie. Było to więc zjawisko prastare i powszechne, a jakieś jego formy występowały przez tysiąclecia w każdej ludzkiej kulturze i sięgają korzeniami do pierwotnego, może nawet dosłownie pierwszego, kultu Bogini Matki. Ostateczną klęskę temu potężnemu kompleksowi wierzeń i rytuałów przyniosło chrześcijaństwo.

św. Augustyn

Była to pierwsza religia w dziejach świata, która z seksualności uczyniła rzecz wstydliwą, a samą prostytucję zepchnęła z Nieba wprost do rynsztoka. Nawet św. Augustyn, postać skądinąd bardzo rozpustna i bodaj jedyny z Ojców Kościoła, który prostytucji zasadniczo bronił, porównywał ją jednocześnie do „ścieku w pałacu” – zjawiska niezbędnego, ale wstrętnego. Ale stało się tak nie od razu. Postać nawróconej cudzołożnicy Marii Magdaleny z Nowego Testamentu, czy słynne słowa Jezusa przytaczane przez św. Jana, wypowiedziane w obronie prostytutki: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamień”, wskazywały na dość liberalne w tej kwestii podejście ewangelistów.

Chrześcijańska moralność

O uświęceniu prostytucji nie mogło być już jednak oczywiście mowy, a wraz z rozprzestrzenianiem się chrześcijaństwa i związanej z nim moralności zanikła ona w swojej świętej formie na dobre. I nie jest wcale paradoksem, że jej zanikanie było ściśle związane z rozwoje społeczeństwa patriarchalnego i ogólnym ograniczeniem praw kobiet. Czasy sakralnej prostytucji były bowiem złotą epoką równouprawnienia – i płciowego i seksualnego.

Wojciech Lada

Polecane przez nas

https://ukorzeni.pl/ciekawostki/jak-robilo-sie-to-w-bizancjum-czasy-panowania-justyniana-i/

Polecana grupa tematyczna

https://www.facebook.com/groups/678418632976461/


Podobne artykuły

Ciekawostki

19.05.20
Wielka Matka – epoka kobiet, epoką szczęścia i pokoju

Pierwszym Bogiem była kobieta, kobiety rządziły też społeczeństwami. Neolit był mitycznym, złotym wiekiem ludzkości. Epoką dostatnią i pozbawioną wojen Jakieś 10 tysięcy lat temu rozpoczęła się zapewne najspokojniejsza epoka w…

Ciekawostki

14.05.20
Wybitni polscy lekarze – Ludwik Hirszfeld: Co tkwi we krwi?

Portret Ludwika Hirszfelda - Muzeum Narodowe w Warszawie Odkrył istnienie grup krwi, oznaczył czynnik Rh, a także wyjaśnił przyczyny konfliktu serologicznego Już tylko to, czyni Ludwika Hirszfelda jednym z najważniejszych…

Ciekawostki

13.05.20
Krajobraz po zamachu stanu. Komu przeszkadzała demokracja

Od wiosny 1935 roku Polska była krajem autorytarnym, rządzonym praktycznie osobiście przez Józefa Piłsudskiego. Metody jakimi to osiągnięto, to niemal podręcznik łamania demokracji dla przyszłych pokoleń Kult Wodza, droga Piłsudskiego…

Ciekawostki

24.04.20
Siemowit i Ludmiła. Dramat Szekspira w Rawie Mazowieckiej

XIV wieczne zabójstwo mazowieckiej księżniczki przez zazdrosnego męża stało się podstawą wielkiego dramatu Szekspira „Zimowa opowieść” Rawa Mazowiecka jest dziś sennym miasteczkiem, kibicującym Widzewowi Łódź i być może właśnie mecze…