Pijany taniec Bronisława Piłsudskiego – starszego brata Józefa

Pijany taniec Bronisława Piłsudskiego - starszego brata Józefa

Bronisław był starszym bratem Józefa Piłsudskiego i tak jak on, wylądował na Syberii za udział w spisku na życie cara Aleksandra III.

Józefowi jednak zasądzono zaledwie pięć lat, które spędził zasadniczo dzieląc czas między pierwsze uniesienia erotyczne i wpadanie w kolejne stadia depresji. Bronisław tymczasem miał spędzić piętnaście lat katorgi na Sachalinie, dogorywając w lokalnym tartaku. Stało się jednak inaczej. Będąc dość wątłym dwudziestoletnim chłopakiem, został wkrótce zwolniony z ciężkich prac fizycznych, a mając sporo wolnego czasu, poświęcił go na badania etnograficzne lokalnego plemienia Ajnów. Pijany taniec Bronisława Piłsudskiego.

Naród Ajnów

Byli dziwnym narodem. Nikt do dziś nie wie, skąd się wzięli w tym rejonie świata – byli w każdym razie jedynym plemieniem o nieazjatyckich rysach, który go zamieszkiwał od jakiś 5 tysięcy lat. Nie to jednak było w nich najdziwniejsze. Najdziwniejsze było to, że byli najbardziej owłosionym ludem w dziejach świata. Jak opisał ich przyjaciel obu braci Piłsudskich, Wacław Sieroszewski:

„Broda zaczynała mu się tuż pod oczami; podwiązana brudną szmatą czupryna zwieszała się kosmykami na czoło; z uszu, z nozdrzy wyrastały całe krzaki twardego włosia, pojedyncze włosy sterczały z końca potężnego nosa, rzęsy dorastały rozmiarów brwi, brwi podobne były do ogromnych strzępiastych wąsów”.

Mało tego. Owłosieni byli Ajnowie tak bardzo, że wśród sąsiadujących z nimi Japończyków krążyła legenda, że są oni owocem intymnego związku mongolskiej księżniczki i psa, ponieważ… mieli ogony. Japończykom nie należy w tej kwestii przesadnie wierzyć, bo Ajnami gardzili i dyskryminowali ich. Sieroszewski ustalił jednak, że w kwestii ogonów akurat nie przesadzali:

„Niektórzy mieli na krzyżu dłuższe, wijące się na kształt ogonów kosmyki!” – zanotował ze zdumieniem.

Chusanna

Bronisław Piłsudski był Ajnami zafascynowany, a nawet zakochany – wkrótce poślubił zresztą Ajnuskę, niejaką Chusannę. Zrobił jednak znacznie więcej. Zbadał, spisał, a nawet nagrał ich zwyczaje, rytuały, legendy, poznał też ich język w kilku dialektach, stając się najwybitniejszym etnografem Sachalinu, wysp kurylskich i Hokkaido. Tak niezwykle ważnym dla lokalnych społeczności, że dziś stoją tam jego pomniki, w ilości nieco tylko mniejszej, niż jego brata Józefa w Polsce. Nie należy jednak postrzegać go jako postać poważną i posągową – na jaką wykreował się Józef. Bronisław był typem towarzyskim, wesołym, niezwykle ciepłym i przyjacielskim, niekiedy wręcz rubasznym. Sam pisał o sobie niezbyt wiele. Sieroszewski jednak, z którym odbyli wspólnie wyprawę badawczą w 1903 roku, w reportażu „Wśród kosmatych ludzi”, pozostawił jednak obrazek, w jakich warunkach odbywały się w tamtych czasach przełomowe badania etnograficzne:

Pijaństwo jakich mało

„Co to było za pijaństwo Jestem przekonany, że legenda o nim żyje po dziś dzień wśród mieszkańców południowo-wschodniego wybrzeża Jesspo. My sami sprowadziliśmy wódki za 25 jen (50 zł), a Ajnowie naznosili całe jej morze. Co chwila zjawiała się gospodyni albo gospodarz z wiadrem białej, ryżowej samogonki”.

O ilości alkoholu, który tego dnia pojawił się w ajnuskiej chacie sporo mówią liczby. Sieroszewski mówił, że wydali na sake 50 zł, tymczasem egzemplarz książki zawierającej te wspomnienia, kosztował w Warszawie 30 groszy. Kiedy wytrzeźwiał, pisał dalej:

Hulaj dusza

„Rozległy się krzyki, klaskanie w dłonie, pieśni. Kobiety utworzyły za naszymi plecami wielkie koło i przysiadając, przykucając, odtańczyły święty taniec. A myśmy wciąż pili i pili, od czasu do czasu posyłając za siebie w tył kobietom i młodzieńcom niedopitą czarę (…) Wreszcie Ekaś-tep zerwał się i otoczony wiankiem kobiet zaczął tańczyć taniec niedźwiedzia. Inni również zerwali się i cała chata zawirowała w podskokach, napełniła się pomrukiwaniem i rykiem niedźwiedzim. Każdy miał parę, podrygiwał, porykiwał i drapał partnera pazurami… Mnie obrał sobie Ekaś-tep, Bronisia Spańram.

Aż zmęczeni siadaliśmy, by pokrzepić się sake. Ale podniecone kobiety, dziewczęta i młodzież nie siadała na chwilę. Czcigodni (starszyzna plemienna) również długo nie wytrzymali podburzani widokiem swych rozszalałych żon. Odtańczyliśmy taniec wrony, drugi taniec niedźwiedzia oraz jurny taniec jelenia. Niektórzy z czcigodnych już popadali na ziemię. Zaopiekowały się nimi kobiety. Śparam płakał wetknąwszy nos w czarę. Jeden Ekaś-tep obtańcowywał niezmordowanie wszystkie kąty i wszystkie boki. Młodzież dokazywała gdzieś poza chatą i słychać było ich śpiewy i śmiechy i chrobot krzaków i zielska łamanego po ogrodach. W końcu kobiety solidarnie wyciągnęły swoich władców z izby zatrutej wyziewami alkoholu. Zostali tylko ci, co ani ręką, ani nogą nie mogli już ruszyć”.

Taniec niedźwiedzia

Polscy badacze zalegli również w końcu pośród sterty kosmatych zwłok. Rano Sieroszewski pojechał dalej. A Piłsudski opisał w najdrobniejszych szczegółach taniec niedźwiedzia, dorzucając do tego relację z najważniejszego dla Ajnów tzw. święta niedźwiedzia. Dziś, po 120 latach, opisy te – i dziesiątki innych jego studiów oraz notatek – są żelazną klasyką etnografii, którą zna na pamięć każde kolejne pokolenie badaczy. Ale nie tylko. Kiedy po dziesiątkach lat rusyfikacji i japonizacji, Ajnowie rekonstruowali swoją plemienną tożsamość, robili to korzystając właśnie z notatek Piłsudskiego.

A on sam? Doczekał się ze swoją ajnoską żoną dwójki dzieci, których potomkowie żyją w Japonii do dziś. Powrócił w końcu do Polski, ale nie mógł znaleźć tu sobie miejsca. Żył w biedzie, imał się dorywczych zajęć – coraz częściej dopadała go charakterystyczna dla całej jego rodziny depresja, prawdopodobnie połączona z narkolepsją. Popełnił samobójstwo, rzucając się do Sekwany 17 maja 1918 roku.

Wojciech Lada

nasza grupa tematyczna
baner stroganina

Czytaj także:

baner ciekawostki syberii

Najnowsze: