Ospa 1963: jak po mistrzowsku zwalczono epidemię

Ospa 1963: jak po mistrzowsku zwalczono epidemię

Dwadzieścia pięć dni wystarczyło Polakom, by skutecznie zwalczyć epidemię ospy. Wybuchła ona w 1963 roku we Wrocławiu

Początkowo nikt nie wiedział, co to za choroba. Na większą skalę nie występowała ona w Polsce już od tak dawna, że lekarze mieli o niej jedynie wiedzę książkową. Kiedy do wrocławskiego szpitala MSW zgłosił się pacjent 0 – nawiasem mówiąc tajny agent służb bezpieczeństwa, który właśnie wrócił z misji w Indochinach – zdiagnozowano malarię. Zastosowano standardową kurację i po około dwóch tygodniach pacjent opuścił szpital, zupełnie już zdrowy. Był młodym, silnym mężczyzną i organizm uporał się z chorobą bez większych problemów. Kłopot w tym, że podobne objawy zaczęły mieć osoby, które miały z nim choćby pośredni kontakt. Jedna z nich, córka salowej ze szpitala, w którym leżał, dwudziestokilkuletnia Lusia Kowalczyk zachorowała tak ciężko, że po kilku dniach zmarła. Ospa 1963

Leczenie lub więzienie

Że w grę wchodzi ospa, wykryto dopiero w połowie lipca, a więc po czterdziestu siedmiu dniach swobodnego rozprzestrzeniania się choroby. Nikt nie miał pewności, czy nie przekroczyła już granic miasta, a może nawet województwa czy kraju. Mimo to zadziałano natychmiast i od razu radykalnie.

Brutalnie ale skutecznie

Wrocław został zamknięty kordonem sanitarnym, zarządzono przymusowe szczepionki dla wszystkich obywateli – nawet tych, u których występowały poważne przeciwwskazania, jak kobiety w ciąży, czy osoby przewlekle chore. Kary za wymigiwanie się od tego obowiązku były niezwykle surowe. Brak dokumentu szczepienia mógł kosztować nawet 4,5 tysiąca zł, co było równowartością trzech ówczesnych pensji – osoby usiłujące nielegalnie wydostać się z miasta, lub w inny sposób łamiące przepisy stanu wojennego, który ogłoszono, mogły dostać nawet do 15 lat więzienia. Wszystko to było brutalne, ale skuteczne. Szacuje się, że zaszczepiono 98 % mieszkańców miasta.

Pijaństwo w izolacji

Po krótkim śledztwie szybko ustalono łańcuch rozprzestrzeniania się choroby i rozpoczęto wyłapywania potencjalnych zarażonych. Robiono to w sposób typowy dla państwa totalitarnego, jakim była ówczesna Polska. W środku nocy, pod dom podejrzanego podjeżdżała kawalkada wozów milicyjnych i pogotowia, podejrzanego wyprowadzano z domu jak stał i odwożono do pospiesznie zaimprowizowanych izolatorów. W tym przypadku władza pokazywała jednak również swoje ludzkie oblicze – organizowano natychmiast opiekę dla dzieci, spacery z psem czy nawet podlewanie kwiatków nieszczęsnego nosiciela wirusa, zabezpieczano też jego mienie. Nic nie wiadomo o jakichkolwiek przypadkach nadużyć w tych sytuacjach.

Znacznie gorzej mieli w każdym razie sami „aresztowani”. Warunki w izolatoriach były nawet przyzwoite, ale strach przed śmiercią, zamknięcie na niewiadomo ile w ciasnych pomieszczeniach, niepewność co do losu rodziny i straszne plotki dochodzące z miasta sprawiały, że w ośrodkach tych szerzyły się bunty i ostre pijaństwo. Czasem też apatia – niektórzy podobno leżeli godzinami i wpatrywali się w swoją skórę, czekając, aż pojawią się tam charakterystyczne wypryski.

Ospa 1963 – groźne plotki

W samym mieście nie było jednak tak źle. Owszem, klamki poowijane były nasączonymi chloraminą bandażami, na podłogach rozwijano nasączone nią maty, obowiązywał zakaz zgromadzeń i wszędzie wisiały tablice informujące, by nie witać się podaniem dłoni. W specjalnie wydzielonych punktach istniały punkty dezynfekcyjne, specjalne ekipy krążyły też po mieście – z powodu specyficznych uniformów, natychmiast nazwane przez wrocławian „kolędnikami”, lub „pajacami” – były to jednak właściwie wszystkie uciążliwości.

Atmosfera strachu

Najgorszy był tak naprawdę strach, podsycany przez krążące wszędzie patrole uzbrojonej milicji – i przez docierające często nieoficjalną drogą informacje o kolejnych zgonach zarażonych pacjentów. Atmosfera strachu musiała być naprawdę gęsta, jeśli do męża zmarłej na początku epidemii Lusi Kowalczyk doszły plotki o ekshumacji jej ciała i spaleniu go. A do szefostwa jednego z izolatoriów – w Praczach Odrzańskich – że okoliczni rolnicy chcą spalić ośrodek wraz z osadzonymi w nim. Konieczne było poproszenie o ochronę milicji.

Cała władza w ręce lekarzy

A zgony istotnie były, ale znacznie mniej niż przewidywano. W pierwszych dniach epidemii przybyli do Wrocławia eksperci Światowej Organizacji Zdrowia i po zapoznaniu się z sytuacją oznajmili, że można się spodziewać nawet 2000 zachorowań, w tym ok.200 śmiertelnych, całość zaś miała trwać najmniej dwa lata. Tymczasem już w początkach sierpnia sytuację opanowano na tyle, że rozpoczęto przygotowania do likwidacji izolatoriów, a 19 września epidemię uznano oficjalnie za pokonaną. W jej trakcie zachorowało 99 osób, zaś zmarło siedem. W większości przypadków były to osoby związane ze służbą zdrowia, a więc naturalnie najbardziej narażone na kontakt z chorymi, ewentualnie ich rodziny.

Lekarze mogli wszystko

Tak dobry wynik był zasługą po pierwsze doskonałej intuicji wrocławskich lekarzy, ale także tego, że wszechwładna zazwyczaj Partia złożyła na ten czas swoją władzę w ich ręce. Mieli bezpłatny dostęp do wszystkiego. Mogli wejść do dowolnego magazynu i zarekwirować wszystko, co było im potrzebne, wystawiając jedynie kwit uprawniający do późniejszego uregulowania należności. W razie potrzeby mogli też wysłać helikopter wojskowy do innego województwa, po niezbędny towar. Błyskawicznie też przesyłano z Warszawy szczepionki, a także organizowano specjalne szkolenia dla personelu medycznego. Nie wiadomo tylko, czy to przekazanie władzy lekarzom wynikało z rozsądku czy też konieczności – podobno połowa lokalnego komitetu PZPR wylądowała wówczas w izolatoriach.

Wojciech Lada

Polecane przez nas

https://ukorzeni.pl/ciekawostki/czarna-smierc-czyli-zaskakujace-skutki-dawnych-pandemii/

Nasza grupa społecznościowa

https://www.facebook.com/groups/678418632976461/


Podobne artykuły

Ciekawostki

29.09.20
Ziołolecznictwo w średniowieczu. Zioła wówczas czyniły cuda

Leczenie naturalne bywało zaskakująco skuteczne, zwłaszcza w czasach, kiedy nie istniał przemysł farmaceutyczny Na co i jakie zioła pomagały dawnym Polakom na ich liczne schorzenia? Marcin z Urzędowa był barwną…

Ciekawostki

23.09.20
Jan Baranowski: Polak, który ocalił Francję przed bankructwem

Gazomierz, semafor, kasownik biletów… Jan Józef Baranowski wynalazł ok. siedemnastu urządzeń bądź systemów, bez których trudno wyobrazić sobie codzienne życie nawet w XXI wieku W 1832 roku Jan Józef Baranowski…

Ciekawostki

20.09.20
Asterix i Obeliks nad Wisłą, czyli cywilizacja Celtów

Panowali nad połową Europy, mieli nawet przyczółki w Azji. Trzymali w szachu Cesarstwo Rzymskie. Dali Europie żelazo, koło garncarskie i… poczucie piękna. Nikt nigdy nie wyjaśnił jak to się stało,…

Ciekawostki

18.09.20
Globalny fenomen ochry, czyli kolor duszy kosmosu

Pospolite tlenki metali zwane wspólnie ochrą, były pierwszym w dziejach człowieka, uniwersalnym symbolem wiary w życie pozagrobowe. Wykorzystywały go wszystkie kultury ówczesnego świata Przyjmuje się, że religia zaczęła się wtedy,…