Jan Baranowski: Polak, który ocalił Francję przed bankructwem

Jan Baranowski: Polak, który ocalił Francję przed bankructwem

Gazomierz, semafor, kasownik biletów… Jan Józef Baranowski wynalazł ok. siedemnastu urządzeń bądź systemów, bez których trudno wyobrazić sobie codzienne życie nawet w XXI wieku

W 1832 roku Jan Józef Baranowski musiał uciekać przez Austrię, dalej na zachód. W przeciwnym razie bowiem musiałby udać się bardzo daleko na wschód – pewnie gdzieś w okolice Irkucka, a w dodatku w kajdanach na nogach i z wygoloną połową głowy. Miał wówczas dwadzieścia sześć lat i całkiem niezłe wykształcenie w zakresie prawa oraz matematyki, zdobyte na uniwersytecie wileńskim. Już sam wybór kierunków studiów wskazuje, że był osobą o umyśle tyleż skłonnym do ścisłości i abstrakcji, co doskonale praktycznym. I te właśnie cechy okażą się zbawienne, gdy z niewielkimi przystankami w Gray i Lyonie, Baranowski dotrze do Paryża.

Jan Baranowski unikał raczej depresyjno-patologicznych środowisk emigranckich. We Francji zaczął po prostu nowe życie, podejmując pracę w banku –nie licząc ani na wsparcie rodziny, ani rządu francuskiego. Nie robił wówczas nic szczególnego. Żył życiem dość skromnego urzędnika i robił to co najmniej przez dziesięć pierwszych lat emigracyjnego życia. Zasadniczą zmianę, przyniosła dopiero zmiana pracy. W 1843 roku rozpoczął mianowicie pracę w dziale rachunkowym kolei Paryż-Rouen-Hawr. I najwyraźniej kolejnictwo było sytuacją bardziej stymulującą niż bankowość, bo od tego właśnie momentu rozpoczyna się istny korowód wynalazków, których dokonał i opatentował we Francji, genialny Polak.

Ocalając Francję

Zaczął od kasownika do biletów. Wymyślony przez niego w pod koniec lat 40. XIX wieku przyrząd nie różnił się właściwie niczym, od tego stosowanego jeszcze kilka lat temu, zanim wyparły go skanery elektroniczne. Wówczas był to jednak wynalazek tak rewolucyjny, że w 1849 roku Baranowski dostał za niego Złoty Medal na Wystawie Krajowej w Paryżu. Znacznie większe znaczenie dla świata niż kontrola biletów, miał jednak kolejny jego wynalazek bez którego trudno wyobrazić sobie dziś świat, a mianowicie automatyczny system sygnalizacji kolejowej, czyli po prostu semafor (wówczas zwany Segnale Baranowski). W ciągu kilku zaledwie lat opanował on Francję, Włochy, następnie Anglię, a dzięki jej imperialnemu statusowi – wkrótce również resztę świata. Gdzieś na początku lat 50. XIX wieku był już dzięki swoim wynalazkom człowiekiem na tyle zamożnym, by poświęcić się tylko im. Nie zmienił jednak branży. Dla kolei wymyślił m.in. maszynę do drukowania biletów, dla księgowych zaś – maszynę do sprawdzana rachunków.

Wynalazki zapewniły mu sławę w całej Europie, on jednak jak dotąd pozostawał wierny przybranej ojczyźnie. Sytuację tę zmieniła wojna francusko-pruska – fatalna w skutkach dla Francji. Był już wówczas człowiekiem w wieku emerytalnym, bez problemu jednak opracował dla rządu projekt pożyczki, która pozwoliła rządowi nie splajtować, kiedy musiał spłacić wysokie kontrybucje wojenne. Baranowski ocalił więc Francję przed bankructwem, za co jednak nie dostał nawet podziękowań. Obrażony wyjechał do Anglii, gdzie rozpoczął ostatni okres swojego życia.

Pierwszy słownik

Trudno oprzeć się wrażeniu, że jego wynalazki były potrzebą chwili. Impuls do nich wychodził z sytuacji czysto praktycznych. Kiedy znalazł się w Anglii, nie musiał już pracować, coraz mniej dostrzegał więc praktycznych potrzeb, a więc coraz mniej odkrywał. I tu jednak znalazł dla siebie niszę. Był to czas, kiedy Europa mówiła po francusku. To dlatego Wielka Emigracja rozegrała się we Francji – każdy ówczesny szlachcic, nawet mazowiecki szaraczek, całkiem spranie potrafił się tam porozumieć. W Anglii sytuacja była inna – angielski był elitarny. Tym więc, co zajmowało Baranowskiego do końca życia, było opracowywanie słowników, rozmówek i podręczników gramatyki, umożliwiających przebywającym tam Polakom naukę języka.

Zmarł w Londynie w 1888 roku. Ale zanim do tego doszło, usprawnił jeszcze demokrację, wymyślając maszynę do zliczania głosów wyborczych. A także przemysł gazowniczy – patentując kolejną rzecz, z której na co dzień korzystamy dziś wszyscy, czy nam się to podoba, czy nie – gazomierz.

Wojciech Lada

Polecane

https://ukorzeni.pl/ciekawostki/ernest-malinowski-czyli-cuda-kolejowej-alpinistyki/

Nasza grupa społecznościowa

https://www.facebook.com/groups/678418632976461/


Podobne artykuły

Ciekawostki

29.09.20
Ziołolecznictwo w średniowieczu. Zioła wówczas czyniły cuda

Leczenie naturalne bywało zaskakująco skuteczne, zwłaszcza w czasach, kiedy nie istniał przemysł farmaceutyczny Na co i jakie zioła pomagały dawnym Polakom na ich liczne schorzenia? Marcin z Urzędowa był barwną…

Ciekawostki

20.09.20
Asterix i Obeliks nad Wisłą, czyli cywilizacja Celtów

Panowali nad połową Europy, mieli nawet przyczółki w Azji. Trzymali w szachu Cesarstwo Rzymskie. Dali Europie żelazo, koło garncarskie i… poczucie piękna. Nikt nigdy nie wyjaśnił jak to się stało,…

Ciekawostki

18.09.20
Globalny fenomen ochry, czyli kolor duszy kosmosu

Pospolite tlenki metali zwane wspólnie ochrą, były pierwszym w dziejach człowieka, uniwersalnym symbolem wiary w życie pozagrobowe. Wykorzystywały go wszystkie kultury ówczesnego świata Przyjmuje się, że religia zaczęła się wtedy,…

Ciekawostki

12.09.20
Kajakiem przez morze: Wielkie ucieczki z PRL-owskiej Polski

Łodzie o sylwetce kajaka towarzyszyły ludziom dosłownie od zawsze. Wykorzystywano je w handlu, transporcie, sporcie, rekreacji… Ale nie tylko. Polakom po wojnie służyły głównie do uciekania z Polski W kwestiach…