Jak ujarzmiano macicę? Tajemna wiedza naszych przodków

Jak ujarzmiano macicę? Tajemna wiedza naszych przodków

Zdechła mysz wpychana do gardła uśmierzała ból zębów, a zaćmę leczyło posypanie oczu tłuczonym szkłem. W starożytnym świecie kuracje bywały bardziej zabójcze niż choroby.

Mogły jednak również dostarczyć przyjemności. Medycyna w zasadzie narodziła się w starożytnej Grecji. Całe stulecia wcześniej – w Sumerze, Babilonii czy Egipcie, leczenie schorzeń było w rzeczywistości odprawianiem magicznych formuł, proszeniem o interwencje bogów, używaniem amuletów. Niekoniecznie trzeba to lekceważyć. Wszystkie te zabiegi mogły działać jak placebo, o ile chory w to wszystko wierzył, a zazwyczaj wierzył – co innego mu pozostało? Uwierzył nawet w martwą mysz na ból zębów, co zalecano akurat w Egipcie. I w Grecji nie brakowało magii, tu jednak przynajmniej próbowano z czasem podchodzić do chorób w sposób systematyczny i naukowy. Co prawda i tu eksperymenty bywały zabójcze. W „Antologii antycznych tekstów greckich” można znaleźć taki choćby przykład:

„Sokles, obiecawszy wyprostować zgarbiony kark Diodorusa ułożył trzy duże głazy, każdy o boku na cztery stopy (1 stopa to ok. 30 cm – przyp. aut.), na jego garbie. Diodorus został zgnieciony i zmarł, ale stał się prosty jak struna”.

Z czasem jednak sztuka medyczna wyraźnie się doskonaliła. Co ciekawe, wiele miejsca poświęcano tu kobiecym organom rodnym. Żyjący na początku naszej ery Galen uważał np., że kobiety nie różnią się od mężczyzn niczym. „Wywróć kobietę wnętrzem na wierzch, przenicuj, by tak rzec, i złóż na dwoje mężczyznę, a przekonasz się, że są jednacy” – pisał. W większości jednak greccy lekarze i filozofowie dostrzegali pewne różnice. Choćby te wynikające z faktu posiadania przez kobiety macicy – który to organ wprawiał ich zresztą zazwyczaj w wielkie zakłopotanie, z tej głównie racji, że był w ich pojęciu ruchomy. Uważano np., że w przypadku kobiet samotnych, zbyt rzadko korzystających z uroków seksu, macice wydostają się z brzucha i kierują ku górze – w stronę głowy.

Jak ujarzmiano macicę według tajemnej wiedzy naszych przodków

„Zbłąkaną macicę trudno było znaleźć i jeszcze trudniej schwytać. Platon nazywał ja wręcz >żywym stworzeniem<” – zauważał współczesny badacz, Nathan Belowsky. Myśl tę podchwycił Arteusz z Kapadocji, który uznał ją za „stworzeniem wewnątrz stworzenia” i opisywał jego zwyczaje: „Porusza się ono w jedną i drugą stronę na boki – w prawo albo w lewo, ku wątrobie lub śledzionie. Jednym słowem, jest nieprzewidywalne”. Inni medycy nie szli może aż tak daleko w ocenie swobodnego poruszania się macicy, byli jednak zgodni, że sprawa jest poważna. Hipokrates tak opisywał symptomy schorzenia:

„Owe dziewczę popada w obłęd z powodu ostrego zapalenia i staje się dzikie. Wypowiada straszne rzeczy. Nawiedzające ją wizje nakazują jej skakać, rzucać się w studnię i utonąć”.

Co więc można było zrobić? W tej kwestii zasadniczo również wszyscy byli zgodni, iż istnieją dwa sposoby na ujarzmienie niepokornej macicy. Pierwszy z nich to okadzanie – starożytne autorytety uznały bowiem, że posiada ona szczególnie silny zmysł powonienia. Hipokrates proponował:

„Spalając nieco wełny, siarki i lepiku, natrzyj przy tym pachwiny kobiety i wewnętrzną stronę jej ud smarowidłem o słodkiej woni”. Belowsky dodawał, że skład spalanej mikstury bywał różny i zależał od indywidualnej oceny lekarza. Równie dobrze nadawały się podobno do odkadzania włosy, a także gniecione pluskwy.

Był to podobno sposób skuteczny, ale istniał lepszy. Skoro przyczyną niespokojnego zachowania macicy był niedobór seksu – należało pacjentce seks zapewnić. Nieco później, rzymscy poeci i niepoprawni kpiarze często wyśmiewali się, że do takiej właśnie formy terapii medycy zabierali się najchętniej i najczęściej. Na temat skuteczności tych działań źródła taktownie milczą.

Wojciech Lada

nasza grupa tematyczna
baner ziołolecznictwo w średniowieczu

Najnowsze: