Jak marihuana trafiła do Europy?Pierwsze zapiski z odlotu – Thomas Bowrey XVII i XVIII wiek

Jak marihuana trafiła do Europy?Pierwsze zapiski z odlotu - Thomas Bowrey XVII i XVIII wiek

Thomas Bowrey żył na przełomie XVII i XVIII wieku. Był trochę kupcem, trochę marynarzem. Generalnie typowym dla tej epoki awanturnikiem, pokroju tych, jakich tłumy można było oglądać choćby w „Piratach z Karaibów”. Jak marihuana trafiła do Europy?

Bhang – napój z konopi

W latach 70. XVII stulecia miał niewiele po dwudziestce, a morskie przygody rzuciły go wówczas do Bengalu. Tu właśnie wraz z kompanami bywał wielokrotnie świadkiem, jak miejscowi raczyli się pewnym napojem i najwyraźniej wybornie poprawiał im on samopoczucie. Lekko zmrużone oczy, błąkający się po ustach uśmiech, czasem niekontrolowane salwy śmiechu… Bengalczycy zdecydowanie wydawali się szczęśliwi, choć warunki w jakich żyli, zupełnie na to nie wskazywały.

Po krótkim rozpoznaniu Bowrey i koledzy dowiedzieli się, że napój nazywa się bhang. Powstaje z suszonych, a następnie pokruszonych liści oraz kwiatów konopi, rozpuszczonych w zwykłej wodzie. Musieli być tym faktem dość wstrząśnięci. Konopie były, rzecz jasna, znane na całym świecie od czasów starożytnych, ale kojarzyły się jednoznacznie z doskonałym materiałem na włókno i wszelkiego rodzaju sznury, liny… etc.

Marihuana – zastosowanie w medycynie

W krainach Wschodu – Afganistanie czy Indiach, były tez szeroko wykorzystywane w medycynie; leczeniu dyzenterii, chorób wenerycznych i bólów głowy. W Anglii miały jednak wyjątkowo złą sławę, bo stały się tam symbolem szubienicy – z nich właśnie pleciony był stryczek. Zważywszy, że powieszenie było tam najczęściej zasądzaną wówczas karą, za tą pożyteczną rośliną wlokła się zdecydowanie ponura aura.

Pierwszy zapis z marihuanowego odlotu

Bowrey i kolegów najwyraźniej jednak fakt ten nie zraził. W kilku udali się na pobliski bazar i za kilka pensów nabyli tam po pół litra bhangu. Notatka, jaką Bowrey pozostawił po tym eksperymencie jest pierwszym europejskim zapisem marihuanowego odlotu. A zarazem początkiem wspaniałej kariery, jaką już wkrótce zrobił on i robi do dziś, na Starym Kontynencie:

„Wkrótce napój wywarł na nas swój skutek, rozweselając wszystkich, prócz dwóch z naszej liczby. Jak mniemam, obawiali się oni, że napój może wyrządzić im jakąś szkodę, jako że nie był im zwyczajny. Jeden z nich, siedząc na podłodze, gorzko łkał przez całe popołudnie. Drugi, zdjęty przeraźliwym strachem, wsunął głowę w wielki słój i tak pozostał przez cztery godziny. Czterech czy pięciu z naszej załogi leżało wygodnie na kobiercach, okrywających podłogę w całej izbie. Obsypywaliśmy się wzajemnie wyszukanymi komplementami, a każdy miał się nieomal za cesarza. Jeden zaś popadł w swarliwy nastrój i walczył z drewniana kolumienką ganku, aż skórę pozdzierał sobie z rąk”.

Bengalskim tubylcom, a także i Bowreyowi znane były też inne sposoby uzyskania pożądanych korzyści z THC (Tetrahydrokannabinol – halucynogenna substancja zawarta w konopiach). Wiedzieli, że podobny skutek miało zmieszanie z tytoniem, a także żucie. Oni zasmakowali jednak w napoju, na co być może miał wpływ gorący klimat. Bowrey nie mógł się w każdym razie nachwalić bhanga:

„Napój wzmacnia jakby koncept i humory pijących. A to w taki sposób, że kto w chwili picia jest wesół, będzie jeszcze weselszy i skory do śmiechu w głos z lada czego, Jednakże ten, kto pije bhang w przygnębieniu, smutku czy strachu, lamentować zaczyna w niebogłosy i doznaje niewysłowionych duchowych cierpień” – zapisał później.

Sława marihuany w portowych tawernach – jak marihuana trafiła do Europy

Nie wiadomo, czy Bowrey przywiózł do Anglii jakieś ilości bhangu. Z pewnością przywiózł jednak wiedzę na temat owego alternatywnego zastosowania konopi. A przecież nie był jedyny, który poznał ich działanie. Był na tyle wykształcony, by pozostawić po sobie wspomnienia, ale w czasach kolonialnej ekspansji Anglii, Hiszpanii czy Portugalii z podobne eksperymenty przeprowadzali z pewnością hurtowo również prości marynarze, którzy przekazywanymi z ust do ust w portowych tawernach, zapewnili marihuanie nieprzemijającą sławę. Jak skomentował to wybitny historyk wszelkiego rodzaju odurzeń Richard Devenport-Hines:

„Bowreya eksperyment z bhangiem był bardziej reprezentatywny i znaczący dla przyszłych pokoleń, niż mógłby sądzić. Owi angielscy klienci na hinduskim bazarze stanowili zapowiedź zjawiska, które miało się dopiero rozwinąć: międzynarodowego handlu narkotykami. Był to także jeden z pionierskich epizodów, kiedy ludzie Zachodu użyli substancji stosowanej w leczeniu dla zaspokojenia ciekawości i chęci radosnego zamroczenia się”.

Wojciech Lada

nasza grupa tematyczna

Najnowsze: