Globalny fenomen ochry, czyli kolor duszy kosmosu

Globalny fenomen ochry, czyli kolor duszy kosmosu

Pospolite tlenki metali zwane wspólnie ochrą, były pierwszym w dziejach człowieka, uniwersalnym symbolem wiary w życie pozagrobowe. Wykorzystywały go wszystkie kultury ówczesnego świata

Globalny fenomen ochry. Przyjmuje się, że religia zaczęła się wtedy, kiedy pojawiły pogrzeby, czyli jakieś 70 tysięcy lat p.n.e.. Ale jest to data bardzo umowna, bo znane są kultury o całkiem rozbudowanych systemach religijnych, które swoich zmarłych nie grzebią, lecz rzucają na pożarcie dzikim zwierzętom, bądź – pozostawiwszy je w miejscu zgonu, sami przenoszą się w inne miejsce. Nie mamy więc pewności, czy religia nie istniała już znacznie wcześniej – choć jest to mało prawdopodobne ze względu na rozwój ludzkiego mózgu – ale całkiem po prostu nie da się stwierdzić tego z całą pewnością.

Groby są w tym kontekście po prostu najważniejszym, a w zasadzie jedynym uchwytnym archeologicznie dowodem wiary w to, że śmierć nie oznacza końca życia. A tak naprawdę nie tyle same groby, lecz to, co umieszczano w nich oprócz szkieletu. Mogły być to np. kwiaty, przedmioty codziennego użytku, pożywienie – konkrety zależą już od kultury. Niezależnie jednak od niej, we wszystkich kulturach całego świata, niezależnie od siebie występowała jedna substancja. Uniwersalny symbol nieśmiertelności. Ochra.

„Wiara w życie po śmierci wydaje się być wyrażana od najdawniejszych czasów poprzez użycie czerwonej ochry jako rytualnego substytutu krwi, symbolu życia. Zwyczaj posypywania zwłok ochrą jest powszechnie znany począwszy od Czouk’outien aż po zachodnie krańce Europy, w Afryce aż po Przylądek Dobrej Nadziei, w Australii, Tasmanii, w Ameryce aż po Ziemię Ognistą” – pisał Mircea Eliade w swojej „Historii wierzeń i idei religijnych”.

Orcha magiczny proszek

Magiczny proszek, czyli globalny fenomen

Ściśle mówiąc, nie ma jednej ochry. Ochrami określa się tlenki różnych metali, powstałem w wyniku wietrzenia i wykazujące strukturę niekrystaliczną. Inaczej mówiąc, jest to drobny pył w różnych odcieniach, od żółci zmierzających w stronę czerwieni i intensywnie barwiący otoczenie. Pewności znów nie mamy, ale pierwotnemu człowiekowi barwa ochry skojarzyła się zapewne z krwią, ta zaś jednoznacznie kojarzyła się z życiem. Posypując nią zwłoki – symbolicznie umożliwiano im dalsze życie. Ale nie tylko. Archeolog, prof. Jacek Woźny zwracał uwagę, że znaczenie ochry było znacznie szersze:

„Ochra stosowana była w pradziejach zarówno jako barwnik ciała, odzieży, lekarstwo, maść ochronna. Wiązała się także ze sferą ideologii i wierzeń. Wykorzystanie czerwonej ochry w pradziejach obejmowało z naszego punktu widzenia różne sfery myśli i działań ludzkich. Treści tych jednak wtedy od siebie nie oddzielano. Malowanie ciała chroniło przed słońcem i magicznymi wpływami jednocześnie” – dodaje Jacek Woźny, zwracając tym samym uwagę na podstawowy problem w zrozumieniu przez nas archaicznego człowieka. Dawne plemiona nie mierzyły czasu linearnie – czas krążył a nie płynął.

Wszechświat miał dla nich budowę piętrową, a między wszystkimi piętrami panowała nieustanna komunikacja i wzajemny wpływ. Nie odróżniano człowieka od zwierzęcia, nie oddzielano tak ściśle jak dziś życia od śmierci. Świat roślin, zwierząt, ludzi, duchów i bogów stanowił jeden spójny ekosystem. Dlatego właśnie dokładnie każda wykonywana czynność miała wymiar magiczny. I właśnie dlatego ochra była jednocześnie „kremem z filtrem przeciwsłonecznym” i magiczną miksturą zapewniającą życie.

I z pewnością nie można tu mówić o przypadkowym użyciu ochry. Z licznych stanowisk archeologicznych dowiadujemy się, że człowiek bardzo szybko nauczył się wyprażać substancję na ogniu, by nadać jej bardziej intensywnie czerwony odcień, a więc bliższy barwie krwi. Dopiero tak przygotowaną substancją barwiono ciała i skóry zwierząt, wykonywano malowidła naskalne i oczywiście posypywano nią zwłoki.

Przemysł nieśmiertelności

Symbolika ochry jest złożona, a zastosowanie wielostronne – niektórzy badacze sugerowali, że spełniała też np. rolę środka na insekty. Najbardziej zdumiewająca jest jednak powszechność jej kultowego wykorzystania, co świadczy o w miarę równomiernym rozwoju ludzkiej wyobraźni na wszystkich kontynentach. Co jest tym bardziej dziwne, że kultury te często nie stykały się ze sobą – było wówczas zbyt mało ludzi jak na tak wielki świat i składał się on wówczas głównie z pustych, bezludnych przestrzeni. Tymczasem zapotrzebowanie na ochrę było tak duże, że doprowadziło do powstania prawdziwego prehistorycznego przemysłu wydobywczego i towarzyszących mu szlaków handlowych.

W afrykańskiej jaskini Blombos Cave niedaleko Przylądka Dobrej Nadziei eksploatowano ochrę już ponad 70 tysięcy lat temu i rozprowadzano ją po okolicy. Wiadomo też, że wydobywana na Węgrzech, w Lovos nad Balatonem, eksportowana była na tereny dzisiejszej Austrii. Szacuje się, że największej znanej nam kopalni ochry, w Lion Cavern w Suazi, wydobyto w sumie 1200 ton surowca. A ponieważ potrzeba zawsze byłą matką wynalazków, wynaleziono wówczas wiele narzędzi ułatwiających prace. Jak wspominał prof. Woźny: „Wydobyto przy tym wiele narzędzi służących wyłącznie pozyskaniu ochry- kamienne dłuta, kilofy z poroża, kliny, kościane szydła i kopaczki z kłów odyńca. Gotowe farby mineralne przechowywane były we fragmentach wydrążonych poroży jelenich”.

Globalny fenomen ochry

Działo się to również w Polsce. Archeolodzy przypuszczają np. że ochra znaleziona w jednym z grobów na Mazurach, nad jeziorem Kisajno, została tam sprowadzona aż z odległych Gór Świętokrzyskich. Ale też nie ma w tym nic dziwnego. Wyobrażenia religijne plemion przebywających w pradziejach na terenach polskich nie różniły się niczym od tych, w innych częściach świata. Nie była to jeszcze wiara w boga czy bogów – tak abstrakcyjnie nie pozwalały jeszcze myśleć ludzkie mózgi. Ale była to już wiara w duszę – wspólną, wszechobecną duszę kosmosu, takiego oczywiście jak go sobie wówczas wyobrażano. U ludzi dusza ta mieszkała we krwi, krew zaś miała barwę ochry.

Wojciech Lada Globalny fenomen ochry, czyli kolor duszy kosmosu

Polecane przez nas

https://ukorzeni.pl/ciekawostki/santeria-afrykanski-kult-ktory-wchlonal-chrzescijanstwo/

Nasza grupa społecznościowa

https://www.facebook.com/groups/678418632976461/


Podobne artykuły

Ciekawostki

21.07.20
Ernest Malinowski, czyli cuda kolejowej alpinistyki

Przeciął Andy i zdobył pięciotysięcznik. W dodatku nie sam, lecz z całym taborem kolejowym Ernest Malinowski był pod koniec XIX wieku autorem inżynieryjnego cudu. Jeszcze do całkiem niedawna, La Cima…

Ciekawostki

20.07.20
Kwestia konia, czyli kto wymyślił wojnę?

Przemoc istniała od zawsze, ale wojny pojawiły się w konkretnym momencie historycznym. Jakieś 6 tysięcy lat temu, przywieźli je ze sobą konni wojownicy ze Wschodu Najpierw zaczął bardzo zmieniać się…

Ciekawostki

14.07.20
Wolemia. Drzewo dinozaurów sprzed 150 milionów lat

Znano ją tylko ze skamieniałości. W 1994 roku okazało się, że to niezwykłe drzewo przetrwało w Australii. Dziś można je sobie kupić Kiedy pojawiła się na Ziemi, dookoła biegały m.in.…

Ciekawostki

21.06.20
Dracena: Czego człowiek może nauczyć się od małpy

Orangutany z Borneo znają medycynę. To zapewne one nauczyły lokalne plemiona korzystać z roślinnych leków przeciwbólowych. O tym, że człowiek pochodzi od małpy wie każdy rozsądny człowiek gdzieś od połowy…