Czopki z mydła, czyli czystość, którą dali światu Germanie

Czopki z mydła, czyli czystość, którą dali światu Germanie

Mydło znane było ludziom od wczesnej starożytności. Do Europy przynieśli je jednak dopiero dzicy, zaskakująco dbający o higienę barbarzyńcy ze Skandynawii

Mydło pojawiło się w Polsce w XIV wieku i natychmiast zrobiło zawrotną karierę. Już kilkadziesiąt lat później zorganizowane cechy mydlarzy działały w większych grodach, takich jak Kraków, Poznań, Płock i Nowy Sącz, po kilkudziesięciu kolejnych były one zjawiskiem pospolitym w zasadzie w całym już kraju. Nie wiadomo skąd do nas mydło przyszło. Jest całkiem prawdopodobne, że było zapożyczeniem z Niemiec, bo właśnie tam mydło znane było od najdawniejszych czasów – choć może się to wydawać dziwne, to właśnie barbarzyńskie plemiona germańskie plądrujące Rzym, zapoznały jednocześnie Rzymian z produkcją tego pożytecznego specyfiku. Starożytność owszem, znała mydło. Już 3000 lat p.n.e. używano go w państewkach Mezopotamii, było tez znane w Egipcie. Dziwnym jednak trafem jego znajomość ominęła zarówno starożytną Grecję, jak Rzym. Nawiasem mówiąc, rzymski historyk z początku naszej ery, Piliniusz Starszy odnotował w swojej „Historii naturalnej”, że wśród Germanów znacznie częściej używają go mężczyźni niż kobiety.

Zapach w cenie

Do Polski jednak mydło trafiło już tak późno, że równie dobrze mogło pochodzić skądkolwiek. W IV wieku rozpowszechniło się po wszystkich krajach germańskich, lub mających cokolwiek z Germanami wspólnego. Zwłaszcza na południu Europy istniały najsłynniejsze mydlarnie, w Hiszpanii, we Włoszech i Francji, a najbardziej cenione znajdowały się w Marsylii, nieco później w Wenecji i Savonie. Polska leżała już wówczas na przecięciu licznych szlaków handlowych, można więc założyć, że po prostu pojawiło się wraz przybywającymi tu kupcami z południowych krajów. Z pewnością w XVII wieku znano już wiele jego rodzajów. Źródła wspominają o weneckich, greckich, neapolitańskich, damasceńskich, barskich, a także aptekarskich, które różniły się przede wszystkim zapachem. Przy czym najwyżej ceniono, te pachnące najintensywniej. Nuncjusz Marescotti w swoje podróży po Polsce w 1668 roku wspominał, że należą one do najcenniejszych prezentów, oprócz perfum, kryształów i pończoch. Mydła mniej wonne były jednak na tyle tanie, że mogli pozwolić sobie na nie nawet ubożsi mieszczanie.

Śmierdząca technologia

Ciekawostką jest jednak to, że niezależnie od walorów zapachowych mydła, jego produkcja należała do nieznośnie uciążliwych z powodu… smrodu. Krakowski mieszczanin Stefan Falimirz w swojej książce „O ziołach i mocy ich” zalecał np. by budując do unikać sąsiedztwa mydlarni, bo „po powietrzu smród czyni”. Istotnie w procesie produkcji mydła wydzielał się dość intensywny i bardzo nieprzyjemny zapach. I nic w tym dziwnego. Aż do XVIII wieku mydło otrzymywano w Polsce przez wygotowywanie w wodzie popiołu z drzew bogatych w potaż (sól potasowa kwasu węglowego), głównie dębu i buku. Następnie mieszano go z tłuszczami i warzono w ogromnych kadziach, a kiedy osiągnął pożądaną konsystencję, wlewano w odpowiednie formy i studzono. Sprzedawane było na wagę, a podstawową jednostką w jaką ją liczono był tzw. kamień, czyli ok. 16 kg.

Mydlana terapia

Na jakość, a więc i cenę mydła, decydujący wpływ miał tłuszcz, jakiego używano w procesie produkcji. W krajach południowych, z czasem coraz częściej używano tu oliwy z oliwek, dzięki czemu zaczęto stosować tam mydło jako kosmetyk. Im dalej na północ, tym powszechniej stosowano łój zwierzęcy. To wykluczało jego kosmetyczną funkcję, choć jednocześnie dość często wykorzystywano mydło również w celach leczniczych. Wspomniany już Stefan Falimirz pisał, że „Mydło zagrzewa, czyści, ociera, miękczy, rozpuszcza w wrzody i bolączki pod nim się zbierają, otoki (opuchlizny) miękczy – stłuc je z mąką fenugrxci (kadzidło), z mąką lnianego siemienia, a tym ciepło okładać, a zwłaszcza weneckie mydło na to jest najlepsze”. Falimirz zauważał także, że mydło może być stosowane nie tylko zewnętrznie, ale też wewnętrznie – przy schorzeniach przewodu pokarmowego. „Czopki z mydła działać z weneckiego, a do zadku wetknąć – trzewia miękczy i boleści jich leczy i ortki dychania rozprzestrzenia (udrażnia drogi oddechowe), nieczystości z ciała ściera”.

Wojciech Lada – Czopki z mydła, czyli czystość, którą dali światu Germanie

Polecane przez nas

https://ukorzeni.pl/ciekawostki/ziololecznictwo-w-sredniowieczu-ziola-wowczas-czynily-cuda/

Polecana grupa społecznościowa

https://www.facebook.com/uKorzeni/


Podobne artykuły

Ciekawostki

26.06.20
Globalny fenomen ochry, czyli kolor duszy kosmosu

Pospolite tlenki metali zwane wspólnie ochrą, były pierwszym w dziejach człowieka, uniwersalnym symbolem wiary w życie pozagrobowe. Wykorzystywały go wszystkie kultury ówczesnego świata Przyjmuje się, że religia zaczęła się wtedy,…

Ciekawostki

21.06.20
Dracena: Czego człowiek może nauczyć się od małpy

Orangutany z Borneo znają medycynę. To zapewne one nauczyły lokalne plemiona korzystać z roślinnych leków przeciwbólowych. O tym, że człowiek pochodzi od małpy wie każdy rozsądny człowiek gdzieś od połowy…

Ciekawostki

05.06.20
Antykoncepcja naszych przodków:  od jelit do „gumki”

Stosowano ją od starożytności, ale dzisiejszą formę nadał im niepozorny mieszkaniec Konina Wymyślona przez Izraela Froma lateksowa prezerwatywa zmieniła bieg światowej seksualności. Nie wiadomo, czy wymyślono ją by zapobiegać niechcianej…

Ciekawostki

02.06.20
Inicjacja szamana, czyli dlaczego szaman musi umrzeć

Jego ciało przeżuwają demony, a bogowie scalają je ciekłym żelazem. Inicjacja szamańska jest przeżyciem drastycznym, zarówno symbolicznie, jak i w rzeczywistości. Ale też piekielnie skutecznym. Śmierć i ponowne narodziny są…