Czarna śmierć, czyli zaskakujące skutki dawnych pandemii

Czarna śmierć, czyli zaskakujące skutki dawnych pandemii

W dawnych wiekach epidemie uznawano za przejaw gniewu bożego, usiłowano więc powstrzymać je głównie modlitwą. Kuracja ta kończyła się zazwyczaj śmiercią nawet połowy populacji kontynentu

W 1543 roku niejaki Maciej Zajcowica napisał w swojej książce „Ludycje wieśne” nastepujące zdanie: „Wedle prostego baczenia nie może być wszędzie do końca morowe powietrze ukojono”. Nie do końca wiemy kim był ów Zajcowica, historycy uważają zresztą, że jest to pseudonim, na sprawach morowego powietrza czyli epidemii znał się najwyraźniej nieźle. Dokładnie w momencie kiedy pisał to zdanie zaraza pustoszyła południową Polskę i nie było w tym nic zaskakującego. Mniej więcej od 1305 roku, kiedy w Europie pojawiła się dżuma, epidemie wybuchały średnio co dwa, trzy lata dosłownie dziesiątkując ludność danego państwa lub regionu. I mówimy tu o prawdziwych masakrach. Dla przykładu, w 1373 roku w Miśni zmarło z tego powodu ok. 3 tysięcy osób, a w Lubece w 1388 – 16 tysięcy. Z czasem było tylko gorzej. W 1451 roku w Kolonii zmarło podczas zarazy 21 tysięcy ludzi. „Prawdopodobnie w każdym z tych miast stanowiło to ponad połowę mieszkańców” – pisał historyk, Maciej Włodarski.

W statystykach tych nie uwzględnia się zmarłych z powodu głodu, wybuchającego po zarazach powszechnie, a także masakr Żydów – uważanych za odpowiedzialnych za „gniew Boży” – jak traktowano epidemie. Strach przed śmiercią był w średniowieczu tak powszechny, a jej groźba wisiała nad człowiekiem tak często, że szczyty popularności biły tzw. „Ars Moriendi” czyli podręczniki sztuki dobrego umierania.

Dżuma Justyniana

Epidemie w dawnych wiekach rzadko bywały pandemiami. Rzecz w tym, że kontynent był słabo zaludniony i większe skupiska ludzkie dzieliły zazwyczaj nieprzebyte lasy, lub stepy. Pierwszą odnotowaną pandemią, która według ówczesnych relacji opanowała cały znany wówczas świat – od Egiptu aż do Danii i Irlandii, była tzw. dżuma Justyniana grasująca w latach 541-542 n.e., ale powracająca w każdym pokoleniu, aż do roku 760. Nie wiadomo, jakie były straty. Współcześni wydarzeniom historycy pisali o 100 tysiącach dziennie, ale takie liczby wydają się jednak mocno przesadzone. Ogólnie jednak współcześni badacze zgadzają się, że w wyniku choroby mogło umrzeć nawet do 50 milionów ludzi, a więc połowa ówczesnej populacji. Tylko podczas jednego z nawrotów choroby, zmarło 15% wszystkich mieszkańców Italii.

Nawiasem mówiąc miało to spore znaczenie dla rozprzestrzenienia się chrześcijaństwa. Podczas nawrotu choroby w roku 590 papież Grzegorz Wielki przeszedł z procesją przez Rzym, „po czym mór przestał się srożyć” – jak pisali William Naphy i Andrew Spincer. Pamiątka tego wydarzenia jest do dziś Zamek św. Anioła – uczestniczącym w procesji ukazał się bowiem archanioł Michał, chowający miecz do pochwy.

Kara nagłej śmierci

Najstraszniejszą jednak epidemią średniowiecza była tzw. Czarna Śmierć z 1347 roku. Zaczęła się w Mesynie, by w ciągu trzech kolejnych lat rozprzestrzenić wszędzie. W 1350 roku król szwedzki Magnus II stwierdził: „Bóg zesłał za ludzkie grzechy na świat wielką karę nagłej śmierci. Za jej to przyczyną wyginęła większa część naszego ludu”. Prawdopodobnie została przywleczona z Krymu na pokładzie statku handlowego, błyskawicznie rozprzestrzeniła się w całym basenie morza śródziemnego i rozpoczęła triumfalny pochód na zachód oraz północ. Na początku lat 50. XIV wieku dotarła na Greenlandię, gdzie ostatecznie położyła kres europejskiemu osadnictwu, wybijając do nogi skandynawskie osady, po czym drogą przez Ruś i Ukrainę powróciła na Krym.

„Zazwyczaj srożyła się latem lub wczesną jesienią, wraz z nadejściem zimowych chłodów znikała, by wybuchnąć następnej wiosny” – pisali Naphy i – Spincer. Nie ominęła także Polski, choć akurat nasz kraj dotknęła szczęśliwie w nieco mniejszym stopniu. Mimo to, szacuje się, że w okresie nasilenia, w Krakowie jej ofiarą padało nawet 40-50 osób dziennie. „Nikt nie był pewny dnia ani godziny. Śmierć zaskakiwała nagle: czy to na ulicy, czy w domu, we śnie lub przy pracy” – zauważał Włodarski. Cóż dopiero mieli powiedzieć mieszkańcy wyjątkowo tragicznie dotkniętej chorobą Wenecji, skoro od grudnia 1347 do maja 1349 roku zmarło tam 72-90 tysięcy mieszkańców?

W wyniku Czarnej Śmierci – jak obliczają Naphy i Spincer – ludność Europy, która w 1290 roku liczyła ok. 80 milionów ludzi, skurczyła się do ok. 30, być może 40 milionów. Po jej przejściu, cały kontynent liczył więc mniej więcej tylu mieszkańców, ile dzisiejsza Polska i Czechy razem wzięte.

Pożytki z zarazy

Skutki Czarnej Śmierci były dwojakie. Po pierwsze – tragiczne. Zmarła połowa populacji Europy, co doprowadziło nawet do zmian w krajobrazie. Pustoszały wsie, opuszczane przez emigrujących do miast chłopów, co sprawiało, że pola zarastały ponownie lasami. Watahy wilków migrowały znów z północy na południe, widywano je teraz nawet na przedmieściach Paryża. Ale paradoksalnie sytuacja miała też swoje pozytywy. Wyludniona Europa potrzebowała mniej żywności, większość ludności przerzucała się więc z uprawy roli na rzemiosło, co po kilku stuleciach miało wpływ na rozwój przemysłu, a charakter społeczności stał się generalnie miejski. Był to więc początek istniejącej do dziś zamożności państw Zachodu. W Polsce dotkniętej klęską w mniejszym stopniu, podobne procesy nie zachodziły, czego skutkiem jest to, że wciąż jesteśmy krajem rolniczym. I dość biednym.

Co ciekawe, Czarna Śmierć miała też pewien drobny wpływ na prawa kobiet. Otóż najbardziej konserwatywna instytucja świata, kościół katolicki, uznała wówczas w pewnym sensie prawa kapłańskie kobiet, wyrażając zgodę na udzielanie przez nie ostatniego namaszczenia. W styczniu 1349 roku w Anglii, biskup Bath i Wells pisał: „Zaraźliwy mór, jaki wszędzie się sroży, sprawił, iż wiele parafii postradało proboszczów i Księzy. Skoro zaś zabrakło kapłanów, wielu umiera bez sakramentu pokuty. Należy zatem wyłożyć ludziom, iż w obliczu śmierci ci winni spowiadać się wzajem, jeden przed drugim, a nawet i przed niewiastą”.

Miało to swoje skutki praktyczne, bo kobiety dopuszczono wówczas także do wykonywania niektórych rzemiosł, dotychczas im niedostępnych. Był to niedoceniany dziś, ale realny początek zmian w mentalności Europejczyków, którego skutki obserwujemy właśnie dziś.

Wojciech Lada

Polecane przez nas

https://ukorzeni.pl/ciekawostki/sol-na-wage-zlota-czyli-potrzebna-ludziom-tak-samo-jak-slonce/

Nasza grupa społecznościowa

https://www.facebook.com/uKorzeni/


Podobne artykuły

Ciekawostki

27.05.20
Arszenik. Pięćset lat bezkarnego zabijania

Nikt nie wie ilu ludzi zginęło otrutych tlenkiem arsenu. I nikt nigdy już się tego nie dowie. Aż do połowy XIX wieku był substancją niewykrywalną w ludzkim ciele Po raz…

Ciekawostki

26.05.20
Wybitni polscy lekarze – Kazimierz Funk: Pierwsza witamina

Kazimierz Funk rozwiązał sporo problemów świata, odkrywając wpływ pewnych związków chemicznych na zdrowotność organizmu Ponieważ pierwszy z nich zawierał tzw. grupę aminową, nadał mu nazwę witamina, gdzie „amina” oznaczała wspomnianą…

Ciekawostki

19.05.20
Wielka Matka – epoka kobiet, epoką szczęścia i pokoju

Pierwszym Bogiem była kobieta, kobiety rządziły też społeczeństwami. Neolit był mitycznym, złotym wiekiem ludzkości. Epoką dostatnią i pozbawioną wojen Jakieś 10 tysięcy lat temu rozpoczęła się zapewne najspokojniejsza epoka w…

Ciekawostki

14.05.20
Wybitni polscy lekarze – Ludwik Hirszfeld: Co tkwi we krwi?

Portret Ludwika Hirszfelda - Muzeum Narodowe w Warszawie Odkrył istnienie grup krwi, oznaczył czynnik Rh, a także wyjaśnił przyczyny konfliktu serologicznego Już tylko to, czyni Ludwika Hirszfelda jednym z najważniejszych…