Arszenik. Pięćset lat bezkarnego zabijania

Arszenik. Pięćset lat bezkarnego zabijania

Nikt nie wie ilu ludzi zginęło otrutych tlenkiem arsenu. I nikt nigdy już się tego nie dowie. Aż do połowy XIX wieku był substancją niewykrywalną w ludzkim ciele

Po raz pierwszy arszenik zsyntetyzował około 1400 roku arabski alchemik Geber. Nie wiadomo, czy od początku znano jego zabójcze właściwości, ale kiedy tylko je poznano substancja ta zrobiła oszałamiającą karierę, głównie na europejskich dworach. Była w tych kręgach do tego stopnia popularna, że nazywano ją nawet „poudre de succession”, czyli proszkiem dziedziczenia, gdyż to właśnie za jej pomocą regulowano najczęściej tak istotne w feudalnej Europie prawa spadkowe.

„Podejrzewa się, że po arszenik sięgano w pałacach królów francuskich i książąt Rzeszy, a nawet w Watykanie, gdzie wrogów miał likwidować w ten sposób papież Aleksander IV Borgia” – pisał Andrzej Miszczak. Bodaj najbardziej znaną – domniemaną – ofiarą arszeniku był Napoleon Bonaparte, karmiony małymi jego dawkami przez dłuższy czas na Wyspie Świętej Heleny. Oczywiście wszyscy zdawali sobie sprawę z zastosowania trucizny, tym bardziej, że pewne poszlaki mogły zdradzać jego użycie – choćby nieco czosnkowy zapach zwłok. Rzecz w tym, że były one zbyt ulotne, by potraktować je jako twarde, sądowe dowody.

Pechowy geniusz

Sytuację tę zmieniły niemal równocześnie, choć niezależnie od siebie dwie osoby. Pierwszym z nich był brytyjski chemik James Marsh, drugim zaś Francuz – Matchieu Joseph Bonaventure Orfila. Pierwszy z nich był pogrążonym w depresji alkoholikiem, pracującym dla marynarki wojennej. Drugi zaś, niedoszłym marynarzem, który w swoim domowym laboratorium eksperymentował na schwytanych na ulicy bezpańskich psach. O ile jednak Orfila od początku zainteresował się właśnie arszenikiem, o tyle Marsh zwrócił na niego uwagę przypadkiem. Otóż w 1832 roku w okolicach Woolwich w niejasnych okolicznościach zmarł zamożny rolnik.

Policja podejrzewała otrucie, bo okoliczny aptekarz zeznał, że sprzedał arszenik jako trutkę na szczury wnukowi denata. O pomoc poproszono Marsha tylko dlatego, że w okolicy nie było żadnego innego chemika. Po dokonaniu sekcji zwłok, Marsh w treści żołądka i w resztach kawy zidentyfikował osad, prawdopodobnie zawierający związki arsenu – co stwierdził poddając go działaniu amoniaku. Przysięgli tym razem nie uznali dowodu za wystarczający i wnuka uniewinniono. Nawiasem mówiąc kilka lat później przyznał się do winy.

Sądowa porażka

Sądowa porażka Marsha miała jednak ten plus, że badania arszeniku stały się od tego momentu jego obsesją. Wkrótce skonstruował rurkę w kształcie litery U, w której, w części otwartej umieszczał wyciąg z żołądka ofiary, zaś w części zakończonej dyszą – kawałek cynku. Jeśli w treści żołądka występowały związki arsenu, gdy substancje stykały się z sobą, wytwarzał się gaz – arsenowodór. Po podpaleniu, na umieszczonym powyżej szkiełku arszenik osadzał się w postaci ciemnych plam. Kiedy w 1836 roku Marsh opisał te doświadczenia w „Edinburgh Philosophical Journal” w świecie toksykologii zawrzało. Mógł triumfować, bo z dnia na dzień stał się sławny. Kłopot w tym, że jak dotąd nie udało się wykorzystać tej metody jako sądowego dowodu. Udało się to dopiero cztery lata później, lecz nie Marshowi, lecz Orfili.

Mordercza Maria

14 stycznia 1840 roku zmarł niejaki Charles Lafarge. Wszystkim wydało się to dziwne, bo miał koło trzydziestki, nie narzekał na zdrowie, zasadniczo był młodym, krzepkim mężczyzną. A w dodatku niedawno się ożenił. I tu właśnie leżał problem. Lafarge prowadził niewielką odlewnię, ale z mizernym skutkiem. Interes był mocno zadłużony, przemysłowiec szukał więc rozpaczliwie sposobów na dofinansowanie. W tym właśnie celu postanowił wziąć ślub, z odpowiednio zamożną panną. Ktoś wyswatał go piękną, dwudziestoczteroletnią Marią Capelle, młodzi spotkali się, przypadli sobie do gustu i szybko wzięli ślub.

Kłopot w tym, że oboje mieli taki sam cel i oboje grali kogoś, kim nie byli – on bogatym przemysłowcem, a ona – zamożną sierotą. Kiedy Maria przyjechała do fabryki Lafarge’a w miasteczku Le Grandier i przekonała się, jak wygląda rzeczywistość – najpierw zażądała rozwodu, później zaś, trochę ochłonąwszy, zaczęła po kryjomu podsypywać mężowi do jedzenia arszenik. Ponieważ, m.in. dzięki pracom Marsha, kwestia arszeniku była wówczas tematem głośnych dyskusji na łamach prasy, a ktoś podpatrzył, że Marie coś dosypuje do potraw, dziewczynę aresztowano.

Dowody zbrodni

Ponieważ od czasu odkrycia Marsha o arszeniku zrobiło się głośno, miejscowemu lekarzowi zlecono przeprowadzenie sekcji zwłok, na okoliczność wykrycia trucizny. Ten stwierdził jej obecność, ale raczej nie podstawie badań, lecz przypuszczeń – jego ustalenia szybko w każdym razie obalono. Kolejna analiza – dokonana już metodą Marsha – wykazała, że arszeniku w organizmie denata nie było. Prokurator nie dawał jednak za wygrana. Domagał się sprowadzenia do miasteczka Orfili, który w międzyczasie zyskał sławę „króla paryskich toksykologów”.

„Udowodnię: po pierwsze, że w zwłokach Lafarge’a znajduje się arszenik; po wtóre, arszenik ten nie pochodzi ani z odczynników, których użyliśmy, ani z ziemi otaczającej trumnę; po trzecie, że znaleziony przez nas arszenik nie jest składnikiem naturalnym, jaki znajduje się w każdym ludzkim organizmie” – mówił Orfila przed sądem i jak powiedział, tak zrobił. A nawet więcej, bo wykazał ignorancję lekarzy przeprowadzających wcześniejsze analizy i podał pełny zestaw popełnionych przez nich błędów. Jak pisał Jurgen Thorwald w „Stuleciu detektywów”:

Aparat Marsha

„Orfila zrobił wyciąg ze wszystkich pozostałości żołądka i treści żołądka i wprowadził do aparatu Marsha. Wkrótce ukazały się wyraźne lustra arsenowe. Próba z tlenkiem srebra wykazała, że faktycznie chodzi o arsen. Następnie ze wszystkich istniejących jeszcze części pozostałych narządów, od wątroby do mózgu, przygotowano wyciąg i badano. Aparat Marsha nów wykazał małe, ale niewątpliwe lustra arsenowe. W końcu Orfila zwęglił przy pomocy saletry wszystkie resztki pozostałe na sączkach. Z powstałego z nich wyciągu udało mu się uzyskać dwunastokrotnie więcej arsenu niż w poprzednich doświadczeniach”.

19 września o godzinie 23.30 sędziowie przysięgli ogłosili wyrok. Marie uznana została za winną i skazana na dożywotnie ciężkie roboty. Był to pierwszy w dziejach wyrok za otrucie arszenikiem.

Detronizacja królowej trucizn

Procesem żyła przez pewien czas cała Francja i ogłoszenie wyroku skazującego Marie bynajmniej nie zakończyło zamieszania. Ukazały się dziesiątki polemicznych publikacji, a strony konfliktu zyskały nawet nazwy: „lafargistów” i „antylafargistów”. W atmosferze tych sporów, niezależnie od wiary w winę lub niewinność skazanej, wszyscy powoli uświadamiali sobie dwie rzecz. Po pierwsze, że złota epoka „królowa trucizn” zakończyła się bezpowrotnie. Po drugie zaś, że narodziła się nowa nauka, będąca od tej pory nieodzownym narzędziem w rękach sił policyjnych całego świata – toksykologia sądowa. „Liczni lekarze, chemicy i farmaceuci spoglądali ku tajemniczej, budzącej spory dziedzinie. Młodzi chemicy przybywali do Paryża, by zostać uczniami Orlili” – dodawał Tornwald.

A Marie? Król Ludwik Filip zmienił jej wyrok na dożywotnie więzienie w Montpel. Przebywała tam dziesięć lat, w trakcie których spisała swoje pamiętniki i ciężko zachorowała na płuca. Z powodu złego stanu zdrowia zwolniono ją, ale nie pożyła już długo. Kilka miesięcy później zmarła.

Wojciech Lada

Polecane przez nas

https://ukorzeni.pl/ciekawostki/wybitni-polscy-lekarze-kazimierz-funk-pierwsza-witamina/

Nasza grupa społecznościowa

https://www.facebook.com/groups/549146312603349/


Podobne artykuły

Ciekawostki

26.06.20
Globalny fenomen ochry, czyli kolor duszy kosmosu

Pospolite tlenki metali zwane wspólnie ochrą, były pierwszym w dziejach człowieka, uniwersalnym symbolem wiary w życie pozagrobowe. Wykorzystywały go wszystkie kultury ówczesnego świata Przyjmuje się, że religia zaczęła się wtedy,…

Ciekawostki

21.06.20
Dracena: Czego człowiek może nauczyć się od małpy

Orangutany z Borneo znają medycynę. To zapewne one nauczyły lokalne plemiona korzystać z roślinnych leków przeciwbólowych. O tym, że człowiek pochodzi od małpy wie każdy rozsądny człowiek gdzieś od połowy…

Ciekawostki

05.06.20
Antykoncepcja naszych przodków:  od jelit do „gumki”

Stosowano ją od starożytności, ale dzisiejszą formę nadał im niepozorny mieszkaniec Konina Wymyślona przez Izraela Froma lateksowa prezerwatywa zmieniła bieg światowej seksualności. Nie wiadomo, czy wymyślono ją by zapobiegać niechcianej…

Ciekawostki

02.06.20
Inicjacja szamana, czyli dlaczego szaman musi umrzeć

Jego ciało przeżuwają demony, a bogowie scalają je ciekłym żelazem. Inicjacja szamańska jest przeżyciem drastycznym, zarówno symbolicznie, jak i w rzeczywistości. Ale też piekielnie skutecznym. Śmierć i ponowne narodziny są…