Pogaństwo bezglutenowe

Poganie jedli proso

Archeologia nie kłamie. W X wieku na naszych ziemiach podstawowym pożywieniem było proso

Zanim na ziemie polskie przywędrowało chrześcijaństwo, podstawowym pożywieniem zbożowym zamieszkujących te tereny plemion było proso. Jego nasiona, zazwyczaj w postaci przypalonych na dnach garnków gródek, archeolodzy znajdują w sporych ilościach na terenach Dolnego Śląska, Pomorza Zachodniego, Poznania, Gdańska, ale też na Polesiu. Tymczasem od X wieku, w trakcie wykopalisk coraz więcej znajduje się ziaren pszenicy, jęczmienia i, nieco mniej, żyta. Od połowy stulecia, a więc mnie więcej od Chrztu Polski, proso powoli zanika.

Dlaczego proso było popularne?

Przyczyna popularności prosa w tych zamierzchłych czasach była prosta – łatwo rozsiewało się samo (choć wiadomo, że było też siane, głównie na leśnych porębach), dzięki rozbudowanym korzeniom było odporne na susze, dostarczało też większej ilości ziaren niż inne zboża. Przy mocno niedoskonałych wówczas technikach rolniczych, uprawa prosa była więc stosunkowo łatwa i wydajna.

Naturalna dieta bezglutenowa

Spożywano je podobnie jak dziś, w postaci kaszy jaglanej. Niekoniecznie z powodów smakowych – proso nie posiada po prostu glutenu, nie było więc możliwości wykorzystania go do pieczenia podpłomyków, placków czy chleba. Nie można wykluczyć, że produkowano z niego również jakiś rodzaj alkoholu, choć archeologia ani historia nic na ten temat nie mówią. Jest to w zasadzie możliwe – do tego celu wykorzystuje się proso do dziś w niektórych rejonach Afryki i Azji.

Polacy tamtych czasów upijali się jednak i częściej i chętniej miodami, jeśli zaś chodzi o narkotyki, to bezkonkurencyjnie królował nad Wisłą i Odrą sporysz – grzyb pasożytniczy, który pod nazwą Spor trafił nawet do mitologii jako demon „będący personifikacją płodności i plenności”, jak pisał Jerzy Strzelczyk w „Mitach podaniach i wierzeniach dawnych Słowian”.

Proso najwyraźniej nie służyło równie „grzesznym” celom – prof. Strzelczyk nic w każdym razie na ten temat nie pisał – czemu więc nadciągające w połowie X wieku chrześcijaństwo tak szybko je wyrugowało ze Słowiańskiego jadłospisu? Tym bardziej, że było ono przecież zbożem biblijnym. Pojawia się w Księgach Ezechiela i Izajasza…

Wartości odżywcze i łatwa uprawa

Dietetyk odpowiedziałby z pewnością, że miało ono nieco mniej wartości odżywczych niż większość innych zbóż, choć jednocześnie było znacznie lżej strawne. Religioznawca dodałby, że kultura chrześcijańska wpłynęła znacząco na wzrost spożycia chleba, podobnie jak – właśnie z powodów religijnych – wpłynęła na wzrost spożycia ryb i wina. Zaś historyk zajmujący się ewolucją rolnictwa doda jednak do tego prosty fakt – wówczas właśnie udoskonaliła się na tyle uprawa roli i narzędzi rolniczych, że stała się możliwa wydajna uprawa bardziej wymagających i bardziej wartościowych gatunków.

Ale nie tylko. Proso to zboże suchej gleby i znacznie lepiej niż na stosunkowo żyznej ziemi Słowian, czuło się w Europie Południowej, Bliskim Wschodzie, Indiach, a przede wszystkim w Chinach. Choć kojarzą się one dziś głównie z ryżem, to właśnie tu po raz pierwszy ktoś wpadł na pomysł uprawy prosa.

I to bardzo, bardzo dawno… „Już ok. 4500 lat p.n.e. sześciuset mieszkańców wsi Banpo uprawiało proso na lessie (namule) za pomocą narzędzi kamiennych oczywiście, ale bardzo licznych. Te uprawy są więc znacznie starsze od tego, co zwykle uznaje się za początek cywilizacji chińskiej” – pisała Maguellone Toussaint-Samat w „Historii naturalnej i moralnej jedzenia”.

I to właśnie w tych rejonach proso do dziś żywi mniej więcej trzecią część całej ludności świata. W Polsce, po ponad tysiącu lat przerwy ponownie wraca do łask, jako żywność ekologiczna i ważny składnik diety bezglutenowej. Takiej, jaką nieświadomie stosowali nasi pogańscy przodkowie.

Wojciech Lada


Podobne artykuły